Finał Plusligi kobiet. Anna Werblińska: Przed finałem nie czuję stresu, tylko dreszczyk emocji

W poniedziałek Bank BPS Muszynianka Fakro zagra pierwszy mecz finałowy z Atomem Treflem Sopot. W ubiegłym roku siatkarki z uzdrowiska także grały o tytuł z drużyną z Trójmiasta. Wtedy do zwycięstwa potrzebowały tylko trzech spotkań.
W tym sezonie wygrały kolejne trzy pojedynki (w Superpucharze i dwa w fazie zasadniczej Plus Ligi). - Bilans o niczym nie świadczy. Teraz gramy od początku, a bez determinacji i koncentracji nie uda nam się zwyciężyć - przekonuje Anna Werblińska na oficjalnej stronie klubu.

Jej drużyna jest faworytem finału nie tylko ze względu na ostatnie wyniki meczów z Atomem. Media w Trójmieście donoszą o kłopotach drużyny z Sopotu. Klub ma zaległości finansowe wobec siatkarek, a do tego kontrakt rozwiązała Neriman Ozsoy, jedna z najlepszych zawodniczek. - Przy takich problemach, mogły już dawno odpuścić. Jednak awansowały do finału i dalej chcą walczyć. Wydaje mi się, że wewnętrzne problemy zeszły na dalszy plan - uważa przyjmująca.

Siatkarka gra w Muszynie od roku. Ma szansę, by zdobyć trzecie mistrzostwo z trzecim klubem. Wcześniej wygrywała ekstraklasę, jako zawodniczka Winiar Kalisz (2007 r.) i Aluprofu Bielsko-Biała (2010). - Wiele lat gram w lidze i nie czuję już stresu, czy tremy, choć dreszczyk emocji przed finałem na pewno się pojawi - przyznaje Werblińska.





Więcej o: