Finał Plusligi kobiet. Jak Bank BPS Muszynianka Fakro i Atom Trefl Sopot budowały potęgi

Najbogatsze kluby, największe gwiazdy i pytanie: co dalej? W poniedziałek w Muszynie (godz. 18, Polsat Sport) pierwszy mecz o złoto. Bank BPS Muszynianka Fakro podejmuje Atom Trefl Sopot.
- 8 mln zł? Za takie pieniądze można zbudować potęgę - mówił dwa lata temu "Gazecie" trener Bogdan Serwiński. Wówczas siatkarski światek obiegła informacja, że Polska Grupa Energetyczna zamierza zdominować krajową siatkówkę i do najlepszej drużyny mężczyzn (Skra Bełchatów) chce dołączyć kobiety.

Padło na Sopot i zespół, który wówczas był w I lidze. Gdy okazało się, że w klubie pojawią się wielkie pieniądze, a wraz z nimi wielkie zawodniczki, drużyna niespodziewanie przegrała walkę o awans do ekstraligi w play-off, choć wygrała sezon zasadniczy. Działacze nie dali za wygraną i za milion złotych... wykupili miejsce w elicie od PTPS-u Piła. Rywale buntowali się, grozili wycofaniem z rozgrywek, a Atom Trefl spokojnie zatrudniał kolejne gwiazdy. Dzięki temu w inauguracyjnym sezonie zdobył srebrny medal, a finał przegrał z drużyną z Muszyny.

Wolniej, ale w sportowy sposób zbudował potęgę Serwiński. Już w trzecim sezonie został mistrzem Polski, a później zaczął płacić najlepiej w lidze, więc każdy inny wynik od mistrzostwa traktował jak porażkę. Na rynku transferowym dzielił i rządzili właśnie do czasu Atomu. Drużyna z Muszyny dwa razy np. próbowała zatrudnić Małgorzatę Kożuch, ale nie była w stanie spełnić wymagań reprezentantki Niemiec. Drużynie z Sopotu udało się to za pierwszym razem (choć informacje o wysokości budżetu były przesadzone) i dziś jest najlepiej punktującą zawodniczką Atomu, choć często gra poniżej oczekiwań.

W Muszynie udało się zbudować klub dużo bardziej stabilny. Siatkarki wypłaty mają na czas i obiecane pieniądze dostają co do grosza, nawet jak spisują się poniżej oczekiwań. Poza tym za mistrzostwo Polski dostaną sowite premie. Atom z powodów finansowych opuściły już trzy siatkarki (Neriman Ozsoy, Amaranta Fernandez Navarro i Dorota Świeniewicz), a Corina Ssuschke-Voigt i Kożuch strajkowały. W efekcie drużyna miała problemy z zebraniem 12 zawodniczek na niektóre spotkania.

Mimo tego sopocianki zdołały awansować do finału, choć zdecydował o tym dopiero tie-break w piątym meczu z MKS-em Tauron Dąbrowa Górnicza. Nikt w Sopocie nie da sobie jednak uciąć ręki za to, że tak mocną drużynę uda się zebrać także w przyszłym sezonie. Częściej raczej słyszy się o zdegradowaniu do roli średnika niż walce o trofea.

Nie wiadomo także, jaka przyszłość czeka zespół z Muszyny. Po tym sezonie kończy się umowa z głównym sponsorem - Bankiem BPS. Na razie nie wiadomo, czy zostanie przedłużona, ale bez takiego inwestora mistrzyniom Polski trudno byłoby walczyć o miejsca na podium. Drużyna z Muszyny zyska mocną kartę przetargową, jeśli obroni tytuł. Nawet gdy bank nie będzie chętny na kolejny kontrakt, to szansa na znalezienie innego sponsora będzie zdecydowanie większa.