Bank BPS Muszynianka. Koniec ze łzami, wraca uśmiech Debby Stam-Pilon

Jeszcze niedawno kończyła zaledwie co dziesiąty atak, ale w play-off zgarnęła większość nagród MVP. Debby Stam-Pilon w końcu spełnia oczekiwania i poprowadziła Bank BPS Muszyniankę Fakro do finału mistrzostw Polski.
Holenderka przed sezonem zmagała się z kontuzją pleców. Musiała jednak występować, bo drużyna ma tylko trzy przyjmujące, do tego Kinga Kasprzak i Anna Werblińska w drugiej połowie 2011 roku musiały przejść operacje. Stam-Pilon niemal cały czas była na boisku, ale szło jej w kratkę. - Liga jest długa i ciężka, czasem graliśmy nawet trzy mecze w tygodniu. Nie ma zawodnika, który wytrzymałby takie tempo - podkreśla Bogdan Serwiński, trener mistrzyń Polski.

28-letnia przyjmująca w największy dołek wpadła na początku roku. Gdy szkoleniowiec ściągał ją z parkietu, łzy stawały jej w oczach, ale nie mogła mieć pretensji. W połowie stycznia w Łodzi przeciwko Budowlanym skończyła zaledwie jeden z 15 ataków (7 proc. skuteczności!), w kolejnym spotkaniu nie zagrała, a później było tylko trochę lepiej (25 i 33 proc.). W play-off Stam zmieniła się jednak diametralnie. W ćwierćfinale z Gwardią we Wrocławiu dostała nagrodę MVP, a kolejne dwie dołożyła w półfinale z Aluprofem Bielsko-Biała.

Wisła Can-Pack, Comarch Cracovia, Muszynianka... Cały sport z Krakowa i okolic na Facebooku Kraków - Sport.pl »


W rundzie zasadniczej Holenderka skończyła 35 proc. ataków, a w play-off na razie ma 46 proc. skuteczności. Do tego jest pewna w obronie, a w najważniejszych momentach nie drży jej ręka. - Debby wraca do wysokiej dyspozycji, mimo że zawsze jest to bardzo trudne. Zawodnik potrzebuje 50-60 treningów, by wejść w sezon, ale jak nie jest gotowy w okresie przygotowawczym, to później nie ma czasu, by to nadrobić. Większość czasu zajmują bowiem podróże i mecze - podkreśla Serwiński.

Holenderka walczy nie tylko o kolejne mistrzostwo Polski i premię, ale także o nowy kontrakt. Jej dwuletnia umowa z Bankiem BPS wygasa po zakończeniu tego sezonu.