Bank BPS Muszynianka Fakro. Same chęci nie wystarczą

Zeszłoroczny półfinał Plus Ligi między drużyną z Muszyny a Aluprofem Bielsko-Biała był jednym z najdłuższych w historii. Rozgrywany w tym sezonie będzie najkrótszym z możliwych, jeśli w niedzielę mistrzynie Polski pokonają zespół z Pogórza Śląskiego (transmisja w Polsacie Sport od godz. 17).
Wisła Can-Pack, Comarch Cracovia, Muszynianka... Cały sport z Krakowa i okolic na Facebooku Kraków - Sport.pl »


We własnej hali zespół z uzdrowiska wygrał dwa pierwsze spotkania. - Zależy nam na tym, by awans zapewnić sobie już w trzecim pojedynku. Pamiętamy jednak, że chęci to dużo, ale jeszcze nie wszystko - podkreśla Bogdan Serwiński, trener Muszynianki.

W poprzednim sezonie jego drużyna miała dużo trudniejszą przeprawę z Aluprofem. Rywalizacja skończyła się dopiero po piątym meczu. Aż cztery z nich trwały ponad dwie godziny, a dwa zakończyły się po tie breaku. Bielszczanki były o krok od wyeliminowania zespołu z Muszyny. W czwartym spotkaniu do tego, by wejść do finału brakowało im tylko seta. Teraz - po dwóch wygranych - w komfortowej sytuacji są siatkarki z Małopolski. Rywalki grają z nożem na gardle i nie mogą sobie już pozwolić na potknięcie. - W najgorszym wypadku wrócimy na piąte spotkanie do Muszyny, wolelibyśmy jednak tego uniknąć. Naszym atutem jest to, że zagramy bez obciążeń. Aluprof musi, my możemy - przekonuje Serwiński.

Powodem do optymizmu jest dla szkoleniowca także postawa zespołu w poniedziałkowym pojedynku. W dwóch pierwszych setach Muszynianka pozwoliła rywalkom na zdobycie tylko 33 punktów.

Skutecznymi atakami popisywała się zwłaszcza Rachel Rourke. Siatkarki z Bielska-Białej nie potrafiły jej zablokować. Australijka zagrała jako atakująca, choć na początku sezonu była wystawiana na przyjęciu. - Musi dużo pracować, by nabrać nawyków gry na tej pozycji, bo to typowa zawodniczka do wykańczania akcji - uważa szkoleniowiec. - W pierwszych meczach rozgrywek miałem duży problem z przyjmującymi. Z trzech nominalnych dwie były po operacji. Ania Werblińska miała zabieg w sierpniu [potem narzekała jeszcze na uraz mięśni brzucha - przyp. red.], a Kinga Kasprzak w październiku. Musieliśmy jakoś załatać te luki. Rachel wychodziła w składzie na nietypowej pozycji i radziła sobie całkiem nieźle. Do ataku wróciła, gdy koleżanki wyleczyły kontuzje.

Ostatnio Rourke wywalczyła sobie miejsce w pierwszej szóstce, kosztem Joanny Kaczor. Po czterech meczach (dwóch ćwierćfinałach z Gwardią Wrocław i dwóch półfinałach z Aluprofem) zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych zawodniczek fazy play-off. Zdobyła 68 punktów. - Jest w takiej dyspozycji, że trudno sobie wyobrazić, by nie grała od początku. Ona zaczyna spotkania, a Asia Kaczor ją wspomaga. To zawodniczki podobnej klasy. Ich wewnętrzna rywalizacja dobrze wpływa na zespół - zaznacza Serwiński. - Tak samo jest z rozgrywającymi. W ostatnim meczu od początku grała Agnieszka Rabka, a w trzecim secie na parkiecie pojawiła się Milena Radecka i równie dobrze wykonała swoją robotę.