Vesna Djurisić chce pokonać klub, któremu kibicuje jej kuzyn Nemanja Vidić

Środkowa bloku latem dołączyła do Banku BPS Muszynianki Fakro. Jest najbardziej utytułowaną zawodniczką mistrzyń Polski. Z reprezentacją Serbii wywalczyła brązowy medal mistrzostw świata i srebrny mistrzostw Europy. Jej doświadczenie ma pomóc drużynie w jak najlepszym występie w Lidze Mistrzyń, która inauguruje rozgrywki w środę.
Więcej o Banku BPS Muszynaince Fakro na krakow.sport.pl

Piotr Krukowski: Który to będzie Pani sezon w pucharze?

Vesna Djurisić: Który (chwila zawahania)? Łatwiej byłoby mi wymienić, kiedy nie grałam w tych rozgrywkach (śmiech).

To kiedy Pani nie grała?

- W poprzednim sezonie, gdy byłam zawodniczką Galatasaray Stambuł i rok wcześniej, kiedy występowałam we włoskim MC-Carnaghi Villa Cortese.

Udział w LM to duże przeżycie?

- Tak, bo tu nie można trafić na słabego rywala. Najgorsze drużyny, które tu grają, w swoich ligach zajęły drugie miejsce. Najmilsze wspomnienia? Osiem lat temu występowałam we włoskim Volley Modena. Nikt na nas nie stawiał, ale dotarłyśmy do turnieju finałowego. Zajęłyśmy w nim ostatnie miejsce, choć dwa mecze przegrałyśmy 2:3. Podobny sukces udało mi się powtórzyć z Eczacibasi Stambuł w sezonie 2008/09.

Wtedy ostatnim z przeciwników na drodze do turnieju finałowego była Muszynianka.

- Wygrałyśmy 3:1 i 3:0. Pamiętam, że w Polsce było bardzo zimno. Choć mecz odbywał się na początku marcu, to było pełno śniegu. Atmosfera na trybunach była za to gorąca. Pierwszy raz grałam w spotkaniu, w którym cała hala dopingowała drużynę od początku do końca.

Na co stać Wasz zespół w tym sezonie?

- Celem jest awans do Final Four, ale nie lubię niczego obiecywać. Na razie znamy skład grupy. Nie wiemy na kogo trafimy, jeśli uda się z niej wyjść. Przed nami kilka przeszkód, które musimy pokonywać krok po kroku.

Pierwszą będzie Crvena Zvezda Belgrad. Trener Bogdan Serwiński pytał Panią o drużynę z ojczyzny?

- Nie musiał, bo Muszynianka trafiła na nią w trzecim sezonie z rzędu. To chyba przeznaczenie (śmiech). Od lat nie grałam przed serbską publicznością. Dziewięć sezonów temu odeszłam z Jednistva Użice. Mecz będzie miał dla mnie jeszcze jeden dodatkowy smaczek, bo z drużyn ze stolicy trzymam kciuki za Partizana. Za to mój kuzyn Nemanja Vidić kibicuje Crvenej Zvezdzie, w której kiedyś występował.

Vidić wygrywał już piłkarską Ligę Mistrzów. Konkurujecie ze sobą na trofea?

- Nie, bo uprawiamy dwie różne dyscypliny sportu. Nasze relacje zawsze były dobre, ale od kiedy wyjechałam z Serbii, to widujemy się rzadko. Gdy rozmawiamy, zawsze życzymy sobie powodzenia. Nemanja to wielki sportowiec. Kapitan reprezentacji i obrońca jednego z najlepszych klubów świata [Manchesteru United - przyp. red.]