Wisła Can-Pack bliżej finału, ale łatwo nie było. 15 sekund przed końcem...

Mistrzynie Polski wygrały pierwsze spotkanie półfinału, ale w końcówce Ślęza Wrocław napędziła im strachu.
Spotkanie bardzo długo było zacięte z minimalną przewagę wiślaczek. Według statystyk na prowadzeniu były przez ponad 33 minuty. Kiedy po dobrej końcówce trzeciej kwarty ich przewaga urosła do 12 punktów (55:43), wydawało się, że losy spotkania są rozstrzygnięte. Co innego myślały wrocławianki i zaczęły odrabiać straty. 15 sekund przed końcem wyrównała Sharnee Zoll (63:63), ale decydujące trafienie zaliczyła Justyna Żurowska-Cegielska.

José Ignacio Hernández, trener Wisły na oficjalnej stronie klubu: - Brakuje nam kilku kluczowych zawodniczek, a mimo to chcieliśmy zagrać agresywnie w defensywie przez pełne 40 minut. Trudno było nam tak grać, bo kilka koszykarek popełniło dużo fauli i musiały się pilnować. Jestem zaniepokojony ostatnimi minutami, bo niektórym brakowało już sił. W następnym spotkaniu musimy zagrać mądrzej, spokojniej i bardziej kontrolować mecz.

Algirdas Paulauskas, trener Ślęzy: - To był pierwszy mecz w tej serii i nie wszystkie zawodniczki poradziły sobie z nerwami. Nas zawiodła skuteczność rzutów. W trzeciej kwarcie było to tylko 19 proc.. Rozumiem, że była dobra obrona, ale mieliśmy wypracowane sytuacje pod koszem, które nie trafialiśmy. Gdy przegrywasz mecz dwoma punktami, to żałujesz tej skuteczności.

W niedzielę o godz. 15 drugie spotkanie w hali przy Reymonta.

Wisła Can-Pack - Ślęza Wrocław 65:63

Kwarty: 17:19, 21:18, 15:6, 12:20.

Wisła Can-Pack: Turner 22, Żurowska-Cegielska 12, Stallworth 10, Nicholls 9, Ouvina 6, Ziętara, Szott-Hejmej po 3.

Stan rywalizacji: 1:0 dla Wisły