Trzeci mecz i trzecie zwycięstwo Wisły Can-Pack nad Artego Bydgoszcz w tym sezonie

Tym razem wygrana nie przyszła łatwo. Dało o sobie znać zmęczenie z dalekich podróży. Po ciężkiej przeprawie Wisła Can-Pack pokonała Artego 71:69.
Po dalekiej podróży do Stambułu i porażce z utytułowanym Fenerbahce krakowianki nie miały chwili wytchnienia i tym razem wyruszyły do Bydgoszczy. - Szkoda, że kiedy gramy gdzieś daleko w europejskich pucharach, to mecz ligowy również mamy na wyjeździe - żałowała Justyna Żurowska.

W dwóch poprzednich spotkaniach w tym sezonie wiślaczki zdecydowanie wygrały z Artego. Tym razem również wygrały, ale zwycięstwo nie przyszło łatwo.

Krakowianki tradycyjnie zaczęły z wysokiego "C". Dobrze dysponowana była liderka zespołu Lavender. Po kilku minutach Amerykanka miała na koncie osiem punktów, a wynik wynosił 2:8.

Na początku drugiej kwarty w ekipę zawodniczek wkradła się nerwowość. Wiślaczki grały nieskutecznie, notowały dużo niecelnych rzutów. Gra w defensywie też nie wyglądała najlepiej i przez niewymuszone błędy w obronie bydgoszczanki powoli zaczynały gonić wynik. Po rzucie dobrze grającej tego dnia Elżbiety Mowlik na tablicy widniał remis 18:18.

Po tym, jak trener Svitek poprosił o czas, krakowianki pozbierały się i wróciły do skutecznej gry. Po celnych rzutach Justyny Żurowskiej i Lavender sytuacja wróciła do normy.

W pewnym momencie krakowianki wygrywały 13 punktami, ale ostatecznie na przerwę schodziły, prowadząc 37:29.

Drugą część spotkania zdecydowanie zaczęły bydgoszczanki. Trener Tomasz Herkt musiał zmotywować swoje podopieczne w szatni, bo po zmianie stron były odmienione. Koszykarkom Artego w tej części meczu wychodziło w zasadzie wszystko. Krakowianki bardzo szybko roztrwoniły przewagę z pierwszej połowy. Miały wielkie problemy w obronie z zatrzymaniem Mowlik i Lawson (double-double) i po trzeciej kwarcie schodziły z parkietu z trzema punktami straty do Artego (53:50).

W ostatniej odsłonie mecz znów się wyrównał. Wreszcie przebudziła się Quigley i po jej trzech celnych rzutach Wisła prowadziła 69:65. Była to dobra zmiana trenera Svitka, bo Amerykanka wyraźnie rozruszała grę krakowianek. W końcówce doszło do nerwowych sytuacji pod koszem Wisły. Trener Herkt domagał się odgwizdania przewinienia jednej z krakowianek, ale sędziowie nie reagowali.

Ostatecznie Wisła pokonała Artego 71:69. Po tym spotkaniu krakowianki umocniły się na pierwszym miejscu w tabeli i wciąż mają na koncie tylko jedną porażkę.

W środę kolejne arcyważne spotkanie krakowianek w Eurolidze. Tym razem czeka je jeszcze jeden daleki wyjazd - do węgierskiego Sopronu.

Artego Bydgoszcz - Wisła Can-Pack 69:71 (29:37)

Kwarty: 11:18, 18:19, 24:13, 16:21

Wisła Can-Pack: Lavender 20, Quigley 17, Skobel 5, Ouvina 3, McCray 7, Żurowska 15, Pawlak 4, Tamane, Krężel, Jujka