Hit Basket Ligi Kobiet - Wisła Can-Pack rozbiła mistrza Polski - CCC Polkowice

Koszykarki Wisły Can-Pack wzięły srogi rewanż na CCC Polkowicie za porażki w poprzednim sezonie. Wicemistrzynie Polski pokonały obrońców tytułu aż 70:53.
Zaledwie cztery dni po tym jak Wisła Can-Pack i CCC Polkowice zainaugurowały rozgrywki Euroligi, przyszło im zmierzyć się w hicie pierwszej rundy Basket Ligi Kobiet. Hicie, bo od trzech sezonów te drużyny rozstrzygają między sobą sprawę tytułu mistrzowskiego. W 2011 i 2012 roku lepsza była Wisła, w poprzednich rozgrywkach CCC odebrało krakowiankom tytuł, a także wygrało w Pucharze Polski.

Wiślaczki miały więc za co rewanżować się rywalkom. W pierwszej piątce gospodyń znalazła się m.in. Erin Phillips, której zabrakło w środę w meczu z Rivas Ecopolis. Być może z Australijką w składzie krakowianki uniknęłyby porażki. 3/5 wyjściowego składu CCC to byłe zawodniczki Wisły - Magda Leciejewska, Agnieszka Majewska i Jelena Skerović.

I kwarta

Wiślaczki zaczęły znakomicie - najpierw trafiła Jantel Lavender, a w obronie wiślaczki powstrzymały najpierw Belidnę Snell, a w kolejnej akcji nie pozwoliły rywalkom wykonać rzutu przez 24 sekundy. W międzyczasie trafiła Justyna Żurowska i trener Jacek Winnicki już po 90 sekundach wziął czas. Pierwsze punkty - od razu trzy - CCC zdobyło dopiero po trzech minutach. Po chwili Snell znów rzuciła za trzy, a w kolejnej akcji za dwa i była faulowana. W efekcie po w 4 min to CCC prowadziło (9:7), a wszystkie punkty dla gości zdobyła Australijka.

CCC po uwagach trenera bardzo szybko się pozbierało i zaczęło dyktować warunki gry. Kolejne trafienie z dystansu (tym razem Skerović) i było 12:7. Na szczęście szybko odpowiedziała Żurowska, a wyrównała Agnieszka Szott-Hejmej. Tyle że znów nie do zatrzymania była Snell (12:17).

II kwarta

Początek należał do CCC, które prowadziło już 22:13. Wtedy grę na swoje barki wzięła Żurowska (14 punktów do przerwy). Zdobyła pięć punktów z rzędu i Wisła była blisko odrobienia strat. Udało się w 16 min po trafieniu Ouviny (24:22). To był jednak popis Żurowskiej - jej kolejne 4 punkty i gospodynie prowadziły 28:24. Krakowianki agresywną obroną sprawiły, że w końcówce kwary rywalki zmarnowały trzy akcje (dwa razy przekoroczyły 24 sekundy, a raz zgubiły piłkę). W efekcie na przerwę schodziły z 10-punktowym prowadzeniem, a równo z syreną trafiła Phillips.

III kwarta

Przez pierwsze minuty po zmianie stron Wisły utrzymywałą przewagę, a w końcu zaczęła ją powiększać. Po koszu Żurowskiej było 45:31. To nie tylko zasługa twardej obrony, ale także bardzo zespołowej gry. Np. po 25 minutach gry wiślaczki miały na koncie trzy razy wiecej asyst (15) niż rywalki (4). Brylowała w tym Ouvina (9), która wyrasta na znakomitą rozgrywająca. CCC jednak nie poddawało się, kilka razy trafiło z dystansu i dzięki temu przed ostatnią częścią losy meczu jeszcze nie były rozstrzygnięte.

W 29 min w hali wybuchła petarda hukowa, że koszykarki aż stanęły, a sędziowie przerwali mecz. Wznowili go po trzech minutach.

IV kwarta

Dwie dobre akcje Wisły na początku ostatniej części, dwa nieprzygotowane rzuty CCC i gospodynie w 32 min wygrywały 57:44. Mistrzynie Polski zupelnie nie mogły poradzić sobie z obroną wiślaczek i do kosza trafiły dopiero po sześciu minutach. Wtedy losy meczu były już rozstrzygnięte, bo podopieczne trenera Stefana Svitka miały aż 17 punktów więcej.



Wisła Can-Pack - CCC Polkowice 70:53

Kwarty: 13:17, 21:7, 19:20, 17:9.

Wisła: Lavender 20 (9 zb.), Żurowska 18 (6 zb.), Ouvina 10 (9 asyst), Phillips 9 (6 zb.) Szott-Hejmej 5 oraz Krężel 3, Tamane 3, Pawlak 2.

CCC: Snell 17, Skerović 8, Musina 7, Majewska 2, Leciejewska oraz McCarville 12, Skorek 4, Szczepanik 2, Owczarzak, Misiek.