Sport.pl

Koszykarki Wisły Can-Pack uczyły się cierpliwości

W niedzielę (godz. 16, transmisja w Sportklubie) z Artego Bydgoszcz wicemistrzynie Polski pierwszy raz w hali przy ul. Reymonta zagrają w pełnym składzie.
Więcej o Wiśle Can-Pack na krakow.sport.pl

Na początku sezonu krakowianki musiały radzić sobie bez Allie Quigley, Jantel Lavender i Erin Phillips. Wszystkie trzy dołączały do zespołu w trakcie rozgrywek, a w Toruniu trener Stefan Svitek mógł skorzystać z każdej. - Nie są jeszcze do końca zgrane z zespołem, ale mecz z Energą pokazał, że z nimi mamy wiele atutów w ataku - uważa Justyna Żurowska, skrzydłowa Wisły.

W środę Quigley i Lavander były najskuteczniejszymi zawodniczkami w meczu z Energą. Pierwsza zdobyła 22, a druga 16 pkt. M.in. dzięki ich postawie krakowianki wygrały 86:76. Tylko Phillips ani razu nie trafiła do kosza. - Z przodu zaprezentowałyśmy się dobrze, ale w obronie nie grałyśmy tak, jak wymaga od nas trener - mówi Żurowska.

Lepsza postawa w defensywie będzie niezbędna do pokonania w niedzielę Artego, bo zespół rywalek w czterech spotkaniach rzucił 301 pkt i pod tym względem ustępuje tylko Wiśle (303). Szczególną uwagę krakowianki powinny zwrócić na Cathrine Kraayeveld. Środkowa z USA w poprzedniej kolejce zadebiutowała w nowej drużynie przeciwko Wilkom Morskim Szczecin i zdobyła aż 27 pkt.

Przeciwko bydgoszczankom po raz pierwszy w Krakowie wystąpi Erin Phillips, która jako ostatnia wróciła pod Wawel. Z drużyną trenowała tylko cztery razy. - Gra z nami od kilku lat, ale po tym jak przyszedł nowy trener, sporo się zmieniło i będzie musiała przyzwyczaić się do nowego stylu - uważa Żurowska. - W ostatnim czasie musiałyśmy wykazać się cierpliwością, bo dla szybszej aklimatyzacji zawodniczek, które grały w WNBA, szkoleniowiec powtarzał w treningach wszystko, czego uczyłyśmy się przez poprzednie dwa miesiące.

Więcej o:
Najczęściej czytane