Trener Wisły Can-Pack: Przed nami długa droga

- Mamy odpowiedni zespół, by walczyć o mistrzostwo - zapowiada Stefan Svitek, nowy trener wicemistrzyń Polski.
Rozmowa ze Stefanem Svitkiem

szkoleniowcem Wisły Can-Pack

Filip Nowicki: Zdążył już pan zwiedzić miasto?

Stefan Svitek: Specjalnie przyjechałem dzień wcześniej, by je obejrzeć. Byliśmy z żoną na Wawelu i na Rynku. Kraków to duże i ładne miasto, a Wisła to polska czołówka. To zobowiązuje i mobilizuje do cięższej pracy. Cieszę się, że mogę tu być.

Zapoznał się pan już z zawodniczkami?

- Treningi zaczęliśmy dopiero tydzień temu, ale atmosfera jest dobra. Wiem, że drużyna w zeszłym sezonie przegrała finał z CCC Polkowice i mam nadzieję, że w nadchodzącym będzie odwrotnie. Mamy odpowiedni zespół, by walczyć o mistrzostwo, ale przed nami długa droga.

Jak pan ocenia polską ligę?

- Z jednej strony znam niektóre zawodniczki z rozgrywek europejskich i międzynarodowych, ale z drugiej niewiele wiem o drużynach. Nie wszystkie kluby zamknęły kadry, więc dopiero przed startem rozgrywek będę mógł powiedzieć coś więcej.

Od tego sezonu na parkiecie muszą występować dwie zawodniczki z polskim paszportem. Spotkał się pan wcześniej z takim przepisem?

- Tak, kilka lat temu wprowadzono taką zasadę w lidze słowackiej.

I jak się sprawdziła?

- Opinie są różne. Niektórzy trenerzy nie lubią, jak się im coś narzuca i to zrozumiałe. Każdy ma plan gry i układa sobie mecz w głowie. Czasem wydarzenia zmuszają jednak do szybkiej reakcji i faktycznie może stanowić to problem, bo szkoleniowiec musi pamiętać o dwóch Polkach na parkiecie. Im dłużej się jednak zastanawiam, tym bardziej jestem zdania, że to może być dobry pomysł. To na pewno jest małe utrudnienie, ale może na tym zyskać polska koszykówka. Wasze zawodniczki muszą teraz odgrywać większą rolę w drużynach, na czym zyska reprezentacja.