Biała Gwiazda bez wielkich gwiazd, czyli nowa polityka transferowa Wisły Can-Pack

KOSZYKÓWKA. W przyszłym sezonie w zespole wicemistrzyń Polski nie będzie gwiazd pokroju Tiny Charles. - Chcemy, by skład był bardziej zrównoważony - mówi Ludwik Miętta-Mikołajewicz, prezes TS Wisła.
W poprzednim sezonie krakowianie siłę drużyny chcieli oprzeć na dwóch Amerykankach: Charles i Katie Douglas. Miały kierować grę i prowadzić do sukcesów. Strategia nie wypaliła (m.in. przez kontuzję Douglas, z którą rozwiązano kontrakt, nim zdążyła wyjść na parkiet), więc przy Reymonta postanowiono zmienić wizję budowy drużyny. - Nie zatrudnimy nikogo pokroju Charles, ale pracujemy nad tym, by skład był silniejszy niż w ubiegłym sezonie - przekonuje Miętta-Mikołajewicz.

Wisła podpisała już kontrakty z sześcioma zawodniczkami. Do Cristiny Ouviny, Justyny Żurowskiej i Katarzyny Krężel (przedłużyły umowy) dołączyły Agnieszka Szott-Hejmej, urodzona w Stanach Zjednoczonych Alexandria Quigley oraz Łotyszka Zane Tamane. Dwie ostatnie mają na koncie grę w WNBA. - W przypadku Quigley ważne było to, że choć jest Amerykanką, to gra dla reprezentacji Węgier. Dzięki temu nie tracimy miejsca dla zawodniczek spoza Unii Europejskiej [w Eurolidze mogą grać tylko dwie koszykarki spoza wspólnoty - przyp. red.] - podkreśla Miętta-Mikołajewicz.

Na sprowadzenie Quigley nalegać miał Stefan Svitek. Nowy trener Wisły zna ją z czasów prowadzenia reprezentacji Węgier. Z kolei Tamane trafiła na Reymonta z Nadieżdy Orenburg, czwartej drużyny rosyjskiej ekstraklasy. - To cenne wzmocnienie. Może nie zdobywa tylu punktów co Charles, ale świetnie gra w defensywie. Dzięki dwóm metrom wzrostu notuje bardzo dużo zbiórek - zaznacza prezes Wisły.

Klub pracuje nad dalszymi wzmocnieniami, kadra ma być zamknięta do połowy czerwca.