Koszykarski Kraków jest bardziej prowincjonalny niż 36 razy mniejsze Polkowice [KOMENTARZ]

W poniedziałek kibole Wisły Can-Pack dali pokaz chamstwa, a działacze niedojrzałości. Pierwsi obrażali swoje koszykarki, drudzy nie potrafili przyjąć porażki i odpowiednio uhonorować CCC Polkowice.
W niedzielę kibole Wisły wyzywali zawodniczki i prezesa CCC Polkowice. "Jazda z k...mi", "ladacznice", "je...ć CCC", "cwel". Piotr Dunin-Suligostowski, menedżer klubu, strasznie się zagotował, gdy spytaliśmy go o ocenę tego zachowania. Stwierdził wręcz, że to żadne wydarzenie i zadajemy niepoważne pytania. A jego koronnym usprawiedliwieniem było: "Ale nas w innych halach też obrażają", czyli trzeba robić to samo. Argument na poziomie między piaskownicą a przedszkolem.

Wczoraj kibole Wisły przekroczyli kolejną granicę. Oczywiście znów obrażali CCC, ale to przecież "żadne wydarzenie", ale do tego dodali transparent atakujący swoje zawodniczki. Koszykarki wchodzące na boisko na trzecią kwartę przywitał transparent po angielsku: "Wisła is more than an airline ticket. Phillips, Charles Fuck Off", czyli "Wisła to więcej niż bilet lotniczy. Phillips, Charles spier...cie". Prawdopodobnie chodziło im o to, że dla zawodniczek najważniejsze był jak najszybszy powrót do domu.

Tym razem menedżer na konferencji prasowej się nie pojawił, choć zwykle jest. Paulina Pawlak, kapitan zespołu, nie chciała komentować zdarzenia, ale dziękowała kibicom za doping przez cały sezon. Stwierdziła też, że nic nie wie o biletach.

To pokazuje, że w Wiśle Can-Pack władzę przejęli kibice, a działacze mają coraz mniej do powiedzenia. Nie stać ich było nawet na to, by CCC po wygraniu czwartego meczu odebrało mistrzowskie medale w godnej atmosferze. Nie było ani zwykle pojawiającej się piosenki Queen "We are the champions", nie było złotego konfetti, nie było nastroju. Rok temu w Polkowicach pokonane CCC nie miało z tym problemu i potrafiło uhonorować Wisłę. Tak, jak to się robi, czyli z klasą. I kto tu jest prowincją...