Euroliga. Czas na pobudkę Wisły Can-Pack z zimowego snu

W 2013 r. koszykarki Wisły Can-Pack weszły z lekką zadyszką, a przed nimi kilka ważnych sprawdzianów. Dziś podejmą w Eurolidze BK IMOS Brno (godz. 18) i nie mogą pozwolić sobie na wpadkę.
- Po wielu dniach przerwy trudno było nam złapać rytm - nie ukrywał Jose Hernandez, trener Wisły, po pierwszym meczu w roku (w ekstraklasie z AZS-em Gorzów). Co prawda jego drużyna wygrała 74:56, ale gra od początku się nie kleiła.

- Zaczęłyśmy rok od bardzo mocnych, fizycznych treningów i dlatego to tak wyglądało. Powiedziałyśmy sobie, że mecz z Gorzowem musimy po prostu wygrać. Ostatnio treningi były krótsze, większą wagę przykładaliśmy do szlifowania taktyki, dlatego teraz powinno być lepiej. Musimy złapać rytm i mam nadzieję, że uda się to już w środę - przekonuje Justyna Żurowska, skrzydłowa Wisły Can-Pack.

Dziś koszykarki Wisły będą musiały udowodnić, że przebudziły się z zimowego snu. Zespół z Brna co prawda jest jednym z najsłabszych w grupie A (dwie wygrane w siedmiu meczach), ale wiślaczki mają coś do udowodnienia. W listopadzie jechały do Czech po zwycięstwo, a zamiast tego poniosły trzecią z rzędu porażkę w europejskich pucharach (po dogrywce) i musiały zacząć martwić się o wyjście z grupy.

Wtedy nie pomogła nawet Tina Charles, która zadebiutowała w Wiśle. Do dziś wiślaczki polegają głównie na Amerykance. - Kiedy Tina jest w doskonałej dyspozycji, większość piłek kierujemy do niej. Nie ma sensu kombinować i szukać innych rozwiązań. Problem pojawia się wtedy, gdy Tina zaczyna grać słabiej - nie ukrywa Żurowska. - W Brnie w ostatniej akcji wypadła jej piłka z rąk. Gdyby nie to, wygrałybyśmy punktem i nie doszłoby do dogrywki. Teraz na pewno stać nas na pewniejsze zwycięstwo - dodaje.

Mecz z Czeszkami będzie pierwszym w tym roku, do którego wiślaczki nie przystąpią jako bezwzględne faworytki. W styczniu będzie ich jeszcze kilka - krakowianki zagrają m.in. z wiceliderem Artego Bydgoszcz oraz Spartakiem Moskwa w Eurolidze. Gdyby udało się po raz drugi pokonać Rosjanki, byłaby nawet szansa, by zakończyć fazę grupową na pierwszym miejscu. Na razie Wisła jest trzecia i traci dwa punkty do lidera.