Sport.pl

W Wiśle Can-Pack nasłuchują wieści zza oceanu

KOSZYKÓWKA W Wiśle Can-Pack z niecierpliwością i obawami czekają na informacje, jak poważna jest kontuzja Katie Douglas, której doznała w meczu WNBA.
Jej Indiana Fever w decydującym spotkaniu finału Konferencji Wschodniej pokonała 87:71 Connecticut Sun. 33-letnia Amerykanka, która podpisała też kontrakt z mistrzem Polski, na boisku spędziła nieco ponad pięć minut, bo doznała kontuzji kostki. - Uraz wyglądał bardzo groźnie - mówi Piotr Dunin Suligostowski, wiceprezes Wisły Can-Pack. - Jestem w kontakcie z menedżerem Katie, ale nie ma jeszcze jednoznacznej diagnozy. Może to być zarówno silne podkręcenie lewej kostki, jak i zerwanie więzadeł.

W Wiśle trzymają kciuki, by uraz nie okazał się aż tak poważny. Douglas miała być jednym z najważniejszych ogniw zespołu. Na dodatek jest w znakomitej formie. - To byłby ogromny problem - przyznaje Dunin Suligostowski. - Gra drużyny była właśnie ustawiana pod Douglas i Tinę Charles. Na razie jeszcze nie zastanawiałem się nad tym, kto mógłby ją zastąpić, gdyby z powodu kontuzji kontrakt nie wszedł w życie. Nazwisk na rynku nie ma zbyt wielu. Obyśmy nie musieli się nad tym głowić.

W przegranej drużynie z Connecticut występowała Tina Charles. Sun nie awansowało do finału WNBA, ale na przyjazd Amerykanki trzeba będzie jeszcze poczekać. Nie jest tak, że następnego dnia po porażce wsiądzie w samolot do Polski. - Jako MVP rundy zasadniczej ma jeszcze do wypełnienia obowiązki w WNBA - twierdzi wiceprezes Wisły. - Są teoretyczne szanse, by przyjechała na pierwszy mecz Euroligi [24 października z Bourges - przyp. red], ale bardzo istotne, by była na następnym [31 października].

W sobotę Wisła Can-Pack zagra po raz trzeci w Ford Germaz Ekstraklasie - w Gorzowie z AZS. Bez Amerykanek i kontuzjowanej Darii Mieloszyńskiej wiślaczki nie będą faworytkami, ale są w stanie przywieźć zwycięstwo.

Więcej o: