Sport.pl

Lider Wiśle Can-Pack niestraszny

Koszykarki Wisły Can-Pack pokonały po nerwowym spotkaniu Lidera Pruszków 62:58.
Koszykarki Wisły Can-Pack pierwszy raz w tym sezonie zagrały przed własną publicznością. Lider Pruszków nie powinien sprawić trudności mistrzyniom Polski, gdyby wystąpiły w pełnym składzie. Tymczasem Amerykanki Tina Charles i Katie Douglas, na których ma się opierać gra, wciąż występują w WNBA, a na dodatek Daria Mieloszyńska jest kontuzjowana.

Takich problemów nie mieli goście - w składzie ekipy trenera Adama Prabuckiego były trzy Amerykanki. Tyle że żadna z nich nie występuje w najlepszej kobiecej lidze świata. Dzięki temu mogły przygotowywać się do sezonu z Liderem.

Obie drużyny zaczęły nerwowo i przez dwie minuty nie mogły trafić do kosza. Niemoc rzutem za trzy przerwała Katarzyna Krężel. Gospodynie wciąż jednak miały problemy z trafianiem nawet z najłatwiejszych pozycji (18 proc. skuteczności po siedmiu minutach) i rywalki prowadziły 9:5, ale za chwilę i one zaczęły pudłować.

Krakowianki złapały rym i w ciągu minuty to one były lepsze o cztery punkty (13:9). - Nie możesz dać się tak przepychać. Masz łokcie, to walcz - pouczał trener Prabucki swoją podopieczną.

Podopieczne trenera Jose Hernandeza nie mogły jednak uciec rywalkom, bo nadal szwankowała skuteczność (35 proc. do przerwy). Za to rywalki trzy razy trafiły zza linii 6,75 m, co pozwoliło im utrzymywać kontakt z Wisłą. Trzy ładne akcje z wbiegnięciem pod kosz pokazałą Cristina Ouvina, a po jej asyście mistrzynie Polski prowadziły 26:19. Przewaga urosła do 11 po rzucie z dystansu Anke De Mondt.

Po przerwie Wisła zaczęła mieć problemy z faulami. Najpierw Dora Horti dostała trzecie przewinienie (później też Justyna Żurowska) i od razu usiadła na ławce rezerwowych. Lider błyskawicznie zmniejszał straty i po rzucie osobistym Justyny Grabowskiej przegrywał tylko 30:31. Po chwili był remis i pruszkowianki zwietrzyły szansę na wygraną. Za trzy punkty trafiła Agnieszka Kaczmarczyk, a wiślaczki popełniały proste błędy - np. niecelnie podawały. Przed ostatnią kwartą wygrywały tylko dwoma punktami,.

Osiem minut przed końcem czwarty faul popełniła Żurowska. Chwilę później na czwarte przewinienie - zdaniem sędziów - zasłużyła Horti. Węgierka nie mogła pogodzić się z decyzją, co skończyło się przewinieniem technicznym i wykluczeniem z meczu. Spotkanie było bardzo zacięte i wynik wciąż krążył blisko remisu. Krakowianki miały szansę odskoczyć, ale koszmarnie spod kosza spudłowała Petra Stampalija. Na szczęście dla Wisły po chwili zrehabilitowała się skuteczną akcją i było 54:51.

Emocji nie zabrakło do końca. Minutę przed końcem wiślaczki wybroniły ważną akcję i prowadziły 58:54.

Na Wiśle zaprezentowała się cheerliderki w powiększonym składzie.





Wisła Can-Pack - Matizol Lider Pruszków 62:58

Kwarty: 15:10, 16:14, 13:18, 18:16.

Wisła: De Mondt 10, Krężel 10, Pawlak 8, Żurowska 7, Horti 5, oraz Stampalija 10, Ouvina 10, Czarnecka 2.

Lider: Kaczmarczyk 21, Colson 6, Grabowska 6, Buford 3, Benett 2 oraz Jujka 9, Rozwadowska 4, Antczak 4, Głocka 3, Pietrzak.

Więcej o: