Sport.pl

Szczyt polskiej ligi koszykówki kobiet dla Wisły Can-Pack

Po niezwykle emocjonującym meczu, Wisła Can-Pack pokonała 70:68 CCC Polkowice. Punkty decydujące o wygranej zdobyła pięć sekund przed końcem Erin Phillips.
Przed meczem ze względu na Anke De Mondt minutą ciszy uczczono tragiczny wypadek autokaru w Szwajcarii, w którym zginęło 28 Belgów, w tym 22 dzieci.

Szkoleniowcy obu drużyn zapewniali, że to bardzo ważne spotkanie ze względów mentalnych i prestiżowych. Wynik nie mógł już nic zmienić w czołówce tabeli, ale wygrana miała dać zwycięzcy przewagę psychologiczną przed ewentualnym finałem.

Tymczasem od początku nie odkryli wszystkich kart. Np. w Wiśle w pierwszej piątce wybiegła Petra Ujheyli, która w hierarchii środkowych jest na czwartym miejscu a silnych skrzydłowych na trzecim. Także w składzie CCC od początku nie było Agnieszki Bibrzyckiej, najlepszej polskiej zawodniczki.

Miłe złego początki

Dużo lepiej zaczęły gospodynie, które wykorzystywały przewagę wzrostu pod koszem i bardzo dobrze radziły sobie w obronie. Po trzech minutach prowadziły 10:2. CCC odmieniło wejście Bibrzyckiej. Gospodynie zaczęły gubić się w defensywie, a coraz więcej błędów popełniały w ataku. Sygnał do odrabiania strat dała rzutem z dystansu Evanthia Malsti. Polkowiczankom wiary dodał rzut Bibrzyckiej sponad 7 metrów. W końcu do remisu po kontrataku doprowadziła Agata Gajda. A tuż przed końcową syreną punkty z dystansu dołożyła Walerija Musina.

F..k you do sędziego

Na początku drugiej kwarty Wisła szybko odzyskała prowadzenie głównie dzięki skuteczności De Mondt. Gospodynie były jednak nieskuteczne i zbyt często traciły piłkę. W efekcie to CCC znów było minimalnie lepsze, ale tylko przez chwilę. Dwie znakomite akcje przeprowadziła Phillips. Najpierw znalazła po koszem Taj McWilliams, a po chwili w trudnej sytuacji wykorzystała podanie Milki Bjelicy. Na dodatek nerwy puściły Musinie - krzyknęła do sędziego "F..k you", gdy odgwizdał jej faul. Arbiter zareagował natychmiast i ukarał Rosjankę przewinieniem technicznym.

Natchniona Maltsi, skuteczna Powell

Mimo problemów z faulami, polkowiczanki po przerwie zaczęły odważnie i ryzyko się opłaciło. Krakowianki miały kłopoty w ataku m. in. Ujhelyi dwa razy podała piłkę do nikogo i przewaga CCC urosła nawet do sześciu punktów (35:41). Trener Hernandez szybko zareagował - zrobił zmiany i jego podopieczne zaczęły powoli odrabiać straty. Nie mogły wyjść na prowadzenie, bo niemal bezbłędnie rzucała Maltsi, a tylko Powell była w stanie jej dotrzymywać kroku. Dopiero gdy Greczynka się pomyliła, po trafienie Phillips Wu\isłą wygrywała 52:51.

Phillips zdecydowała

To zapowiadało emocje przed ostatnią kwartą i tak było. Zanim padły pierwsze punkty minęły niemal dwie minuty. W końcu z dystansu trafiła Phillips. Wisła wygrywała nawet sześcioma punktami, ale szybko roztrwoniła przewagę. Pięć minut przed końcem był remis (59:59). Gdy zostało 100 sekund, gospodynie były lepsze o punkt. Wtedy trafiła Kobryn i do tego była faulowana. Wystarczyło 10 sekund, by był remis. Sprawiły to dwa bezmyślne faule (na środku boiska) Powell i Ujhelyi, po których CCC trafiało rzuty wolne. sprawiły, że znów był remis (68:68). Pięć sekund przed końcem trafiła Phillips (70:68). Polkowiczanki miały jeszcze szanse, ale Maltsi spudłowała niemal spod kosza.

Wisła Can-Pack - CCC Polkowice 70:68

Kwarty: 20:23, 13:9, 17:19, 18:17

Wisłą Can-Pack: Pawlak, Powell 18, Kobryn 10, Phillips 14, Ujhelyi 5 oraz De Mondt 11, Bjelica, Dabović 2, Krężel 2, McWilliams 8.

CCC: Musina 3, Perovanović 8, Maltsi 26, Gajda 5, Lavender 8 oraz Majewska 4, Bibrzycka 14.

Komentarze (1)
Szczyt polskiej ligi koszykówki kobiet dla Wisły Can-Pack
Zaloguj się
  • president007

    0

    Hernandez nic nie ukrywal poza glupimi jak zawsze zmianami.w Turcji bedzie wszystko w plecy przy takiej taktyce ..chyba ze druzyne poprowadzi Prezes Mietta

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX