Wisła Can-Pack w Eurolidze: Nie przegrywać do przerwy

Od spotkania w Koszycach mistrz Polski rozpoczyna rundę rewanżową w Eurolidze. - Drugie, trzecie miejsce w grupie jest w zasięgu dziewczyn - uważa ekswiślaczka Patrycja Czepiec
Ekskluzywne materiały i ciekawostki o Wiśle tylko na Facebooku Kraków - Sport.pl »

Na razie wiślaczki zajmują trzecią pozycję z taką samą liczbą zwycięstw co pierwszy Spartak Moskwa i drugi Rivas Ecopolis. Mają jednak gorszy stosunek małych punktów. Byłyby samodzielnymi liderkami, gdyby nie wpadka w Brnie, gdzie przegrały z najsłabszą drużyną grupy Frisco. - To był najsłabszy mecz Wisły w tym sezonie. Pech chciał, że taki występ zdarzył się akurat z najgorszym zespołem grupy - mówi mistrzyni Europy z 1999 roku.

Ta porażka może odbić się w końcowej klasyfikacji. Tym bardziej że w rundzie rewanżowej więcej spotkań (cztery) rozegrają na boiskach rywalek. A na dodatek do Krakowa przyjedzie faworyt grupy - Spartak na dodatek wzmocniony niedawno gwiazdą WNBA - Seimone Augustus.

- Ale to wciąż jest drużyna w zasięgu Wisły, tym bardziej przy krakowskiej publiczności. To nie jest jeszcze tak silny zespół jak Fenerbahce czy UMMC Jekaterynburg - uważa Czepiec. - Choć z drugiej strony ich trenerka [Pokey Chatman - przyp. red.] zawsze potrafi przygotować na najważniejszy moment. Spartak nie jest głównym faworytem, a jednak najczęściej wygrywa Euroligę.

Na razie jednak krakowianki mają na głowie mecz w Koszycach. Gdyby wygrały z Good Angels, miałyby dwa zwycięstwa więcej od mistrzyń Słowacji i właściwie jednego rywala z głowy. Jak to zrobić? Jeśli wziąć pod uwagę statystyki, to nie można do przerwy przegrywać z przeciwniczkami. Good Angels wygrało bowiem wszystkie spotkania (cztery), w których po dwóch kwartach prowadziło. Gdy przegrywały, schodziły z parkietu pokonane.

Tak było m.in. w Krakowie, gdzie gospodynie do przerwy wygrywały 29:23, a ostatecznie zwyciężył 52:45. Optymizmu Wiśle może dodać jeszcze jedna statystyka - wygrała wszystkie pięć spotkań z Good Angels w historii występów w Eurolidze. - Będzie jednak trudno, choć mam nadzieję, że wszystko już zacznie w drużynie funkcjonować, jak tego oczekuje trener Jose Hernandez - dodaje Czepiec. - Do tej pory szkoleniowiec wciąż miał problemy, by na treningu było 10 dziewczyn. A to chora była Ewa Kobryn, a to Erin Phillips czy Anke De Mondt. A ostatnio problemy miała Petra Ujhelyi. Kibice nie wiedzą, gdy zawodniczka gra po antybiotykach czy po zastrzyku, a to odbija się na jej postawie.

W Koszycach mistrzynie Polski rozpoczną maraton meczów przed świętami Bożego Narodzenia. Do 21 grudnia czeka je siedem spotkań, w tym trzy trudne mecze w Eurolidze. W Polskiej Lidze Koszykówki Kobiet też nie będzie łatwo, bo zmierzą się na wyjazdach z najgroźniejszymi rywalkami w walce o mistrzostwo - CCC Polkowice, Lotosem Gdynia i AZS-em Gorzów. Tylko z Widzewem nie będą musiały wspinać się na wyżyny możliwości. - Grudzień będzie najtrudniejszym i najbardziej wyczerpującym miesiącem - przyznaje trener Hernandez.

Odważna Milena Radecka w Playboyu