Sport.pl

Wisła Can-Pack w lidze nie pozostawia rywalkom złudzeń

Wiślaczki w Lesznie poprawiły sobie humory po porażce w Eurolidze z Rivas Madryt i pewnie pokonały Tęczę 79:43.
Trener Jose Hernandez na mecz z Tęczą nie zabrał dwóch podstawowych zawodniczek - Erin Phillips i Milki Bjelicy. Obie nie zachwyciły w europejskich pucharach, choć wcześniej w Eurolidze we dwie zapewniał drużynie ponad 40 proc. punktów. Hiszpański szkoleniowiec postanowił dać odpocząć Australijce i Serbce, bo w środę kolejny mecz na arenie europejskiej.

Mimo braku Phillips i Bjelicy, krakowianki i tak były faworytkami meczu z 10. drużyną ekstraklasy. I potwierdziły to od początku spotkania. Na parkiet w Lesznie musiały wyjść podrażnione porażką, bo pierwsze punkty rywalki zdobyły dopiero po upływie 5 minut i 30 sekund. Wtedy Wisła miała ich na koncie dziewięć.

Bardzo podobna była druga kwarta. Tym razem kibice w Lesznie na pierwszej trafienie (i jak się okazało przedostatnie...) gospodyń musieli czekać prawie sześć minut. W tym czasie wiślaczki zdobyły 11 punktów i prowadziły już 28:9. Do przerwy jeszcze zdążyły powiększyć przewagę i było jasne, że losy spotkania są już właściwie rozstrzygnięte.

Z tego też powodu trzecia część była najbardziej wyrównana i najsłabsza pod względem gry w obronie obu drużyn. W ostatniej części Wisła Can-Pack znów zagrała jak do przerwy i odniosła pewne i wysokie zwycięstwo.

Krakowianki po 9. kolejkach są drugie w tabeli z taką samą liczbą zwycięstw co CCC Polkowice, ale mają gorszy stosunek punktów zdobytych do straconych.

Tęcza Leszno - Wisła Can-Pack 43:79

Kwarty: 9:17, 4:18, 21:22, 9:22.

Tęcza: Freeman 8, Sissoko 6 Chomicka 5, Mukosiej 2, Urbaniak oraz Grabowska 11, Kuncewicz 7, Bednarczyk 4, Gala.

Wisła Can-Pack: Kobryn 20, Krężel 10, Ujhelyi (8 zb.), De Mondt po 9, Pawlak 7 (4 as.) oraz Powell 12 (8 zb., 2x3), Dabović, Czarnecka po 6, Śnieżek.

Więcej o: