Wisła Can-Pack nie ma czasu trenować

Koszykówka. W niedzielę mistrzynie Polski grają w Bydgoszczy z Artego. - Znów jesteśmy murowanym faworytem, ale co mogę powiedzieć? To koszykówka - rozkłada ręce Jordi Aragones, drugi trener krakowianek.
Więcej o Wiśle Can-Pack na krakow.sport.pl

W Wiśle zaczynają dmuchać na zimne, bo w środę drużyna przerwała serię dziewięciu zwycięstw z rzędu. Miało być dziesiąte, ale krakowianki nie dały rady Frisco Brno, który wcześniej w Eurolidze przegrał trzy spotkania. W Czechach wiślaczki miały więcej zbiórek, ale o porażce zadecydowała słaba skuteczność. Trafiły mniej niż połowę rzutów za dwa punkty. Zanotowały też dwa razy więcej strat niż rywalki. - Muszą być bardziej skoncentrowane w obronie. A gdy atakują, to zamiast kombinować, powinny szukać najprostszych rozwiązań. Inaczej nie wygramy z Artego - przestrzega asystent Jose Hernandeza. Na wyeliminowanie błędów krakowianki mają jednak mało czasu. - Gramy co trzy dni i nie mamy kiedy trenować. To nawet większy problem niż kontuzje i choroby - zaznacza Aragones. W ostatnim czasie na problemy zdrowotne narzekały cztery zawodniczki: środkowe Ewelina Kobryn i Petra Ujhelyi oraz skrzydłowe Ande de Mondt i Erin Phillips. Z bydgoszczankami nie zagrają Polka i Belgijka. Kobryn dopiero niedawno wznowiła treningi po zapaleniu płuc i musi nadrobić zaległości. De Mondt jest przeziębiona i bierze antybiotyki. W Ford Germaz Ekstraklasie Wisła Can-Pack jest druga, ale CCC Polkowice wyprzedza ją tylko lepszym bilansem koszy. Artego jest dziesiąte.