Sport.pl

Wisła Can-Pack i Euroliga, czyli poprzeczka idzie wyżej

Wisła Can-Pack rozpoczyna w swojej hali walkę w Europie. Cel: turniej finałowy. Pierwsza przeszkoda: mistrzynie Słowacji Good Angles Koszyce (środa, godz. 18)
W krakowskim klubie o Eurolidze myślą z optymizmem co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze - losowanie ułożyło się po myśli mistrzyń Polski. W grupie C zmierzą się co prawda z silnymi Rosjankami ze Spartaka Widnoje Moskwa czy Włoszkami z Cras Basket Taranto, ale unikną starć z gigantami. Po drugie, dzięki reorganizacji rozgrywek ma być łatwiej dostać się do elity. W turnieju finałowym wystąpi osiem, a nie - jak dotychczas - cztery zespoły.

- Droga do Final Eight jest mniej skomplikowana niż wcześniej do Final Four. A w losowaniu faktycznie mieliśmy nieco szczęścia, bo mogliśmy przecież trafić do grupy A, gdzie są UMMC Jekaterynburg i Galatasaray Stambuł. Naszym celem jest awans do turnieju finałowego i na razie nie stawiamy sobie wielkich celów. Jesteśmy ambitni, ale musimy być też realistami - podkreśla Jose Hernandez, trener Wisły.

To nie znaczy, że Hiszpanowi nie brakuje zmartwień. Kłopoty ma przede wszystkim z zawodniczkami, które występowały w amerykańskiej lidze WNBA. Dopiero niedawno do Krakowa przyleciała Erin Philips i miała mało czasu, by poznać nowe koleżanki. Australijka najprawdopodobniej jednak wybiegnie już dziś na parkiet.

Nie wiadomo za to, czy będzie mogła pojawić się na nim Ewelina Kobryn. Środkowa jest chora i wczoraj nie trenowała. Decyzja o tym, czy zagra, miała zapaść kilka godzin przed spotkaniem. - A więc nie tylko późny powrót Erin stanowi problem. Nicole Powell też dopiero niedawno pojawiła się pod Wawelem - przypomina Hernandez.

Mimo wszystko hiszpański szkoleniowiec ma większy komfort od trenera Good Angels. Zespół z Koszyc zadebiutował w Eurolidze sześć sezonów temu i szybko przestał być autsajderem. Jednak krakowianki mają sposób na Słowaczki. Wygrały z nimi wszystkie cztery dotychczasowe mecze, a w ubiegłym sezonie rywalkom nie pomogła m.in. dobra gra byłej wiślaczki Candice Dupree.

Dziś amerykańskiej skrzydłowej nie ma już w składzie Good Angels, a do Krakowa nie przyjedzie także Zuzana Zirkova, najlepsza koszykarka ze Słowacji i największa gwiazda drużyny. 31-letnia zawodniczka nabawiła się kontuzji kolana i po badaniach okazało się, że potrzebna jest operacja. To oznacza, że do gry będzie zdolna za mniej więcej pół roku. - To ważna zawodniczka dla drużyny z Koszyc. M.in. dlatego nie da się ukryć, że rywalki dysponują mniejszym potencjałem niż przed rokiem. Jednak to dopiero początek i na tym etapie Euroliga może być niebezpieczna dla faworytów. Niespodzianki są możliwe - podkreśla trener Hernandez.

Mecz ze Słowaczkami jest pierwszym z 14, jakie wiślaczki rozegrają w ramach grupy C. Do dalszych gier awansuje 14 z 23 drużyn. Następnie do finału, który zostanie rozegrany na przełomie marca i kwietnia, dostanie się siedem zespołów, a ósmym będzie gospodarz turnieju.

Więcej o: