Sport.pl

PLKK. Hitowy początek Wisły Can-Pack

Mistrzynie Polski inaugurują sezon meczem z rywalem z najwyższej ligowej półki - z Lotosem Gdynia (sobota, godz. 18). To będzie także pojedynek hiszpańskiej myśli szkoleniowej.
W ubiegłym sezonie krakowianki trzy razy pokonały zespół z Gdyni w półfinale ligi i zrobiły krok w kierunku mistrzostwa. Ale od tamtej pory w klubach doszło do zmian. Z Wisłą rozstały się m.in. Białorusinka Jelena Leuczanka i Łotyszka Gunta Baszko. Do składu doszło za to pięć zawodniczek, w tym np. Belgijka Anke de Mondt, zwyciężczyni Euroligi z poprzedniego sezonu, czy młoda Serbka Ana Dabović, która ma przyciągać nie tylko urodą, lecz także talentem.

- Czy można mówić, że doszło do małej rewolucji? Nie, bo trzon zespołu pozostał ten sam, a zawodniczki, które do nas dołączyły, świetnie uzupełniają braki - uważa Ewelina Kobryn.

Środkowa kilka lat temu grała w Lotosie, ale mecze przeciwko gdyniankom to już dla niej nic nowego. Co innego dla Milki Bjelicy, która dopiero przed sezonem opuściła klub z Gdyni i przeniosła się pod Wawel. Reprezentantka po raz pierwszy przeciwko Lotosowi zagrała przed tygodniem w finale towarzyskiego turnieju "Zawsze z Mistrzem" w Łodzi. Gdynianki wygrały bez problemu aż 79:54. "O meczu w Łodzi trzeba szybko zapomnieć. Turniej nie był najistotniejszy. Najważniejsze to wygrać ligę" - zapewnia Bjelica na oficjalnej stronie krakowskiego klubu.

Jednak mistrzynie Polski nie mogą powiedzieć, że są w 100 proc. gotowe do starcia z Lotosem. Do rozgrywek przygotowywały się w okrojonym składzie, bo trzy zawodniczki występowały w tym czasie w najlepszej kobiecej lidze świata WNBA. Seattle Storm z Kobryn w kadrze odpadło w półfinale Konferencji Zachodniej. Zawodniczka dopiero we wtorek stawiła się na zajęciach i przywitała z nowymi koleżankami. - Ciągle się poznajemy, ale atmosfera już jest bardzo dobra - zapewnia Kobryn, która ma nadzieję, że jeszcze wróci za ocean.

Jej kontrakt z Seattle obowiązuje do 2012 roku, ale nie ma pewności, czy działacze w przyszłym sezonie będą chcieli z niej skorzystać. Jeśli nie, środkowa rozpocznie poszukiwania innego klubu w WNBA.

Podobnych dylematów nie ma Nicole Powell. Amerykanka wczoraj przyleciała z USA, ale przeciwko Lotosowi najprawdopodobniej nie zagra. Tym bardziej na parkiecie nie pojawi się Erin Philips. Australijka była o krok od awansu do finału WNBA, ale jej Indiana Faver zatrzymała się na ostatnim szczeblu play-offów - finale Konferencji Wschodniej. W Krakowie skrzydłowa pojawi się najprawdopodobniej dopiero pod koniec przyszłego tygodnia.

Pod tym względem Lotos ma przewagę. Na treningach gdynianek od początku okresu przygotowawczego był komplet, a zespół pewnie wygrywał sparing za sparingiem.

W sobotę z dobrej strony będzie się chciał pokazać m.in. Javier Fort Puente. "Na ławkach znów usiądą dwaj Hiszpanie" - przypomniał za pośrednictwem portalu Twitter 31-letni szkoleniowiec, który w maju objął Lotos. Od dwóch sezonów trenerem Wisły jest z kolei o 11 lat starszy Jose Hernandez. Za asystenta ma rodaka Jorge Aragonesa.

Kobryn: - Czy to dobrze, że z Lotosem gramy już w pierwszej kolejce? Nie ma co spekulować. Z im wyższej półki zaczniemy, tym łatwiej będzie nam w kolejnych spotkaniach. Mam nadzieję, że wszystkie zawodniczki Wisły mają świadomość, jaką rangę ma to spotkanie.

Więcej o: