Comarch Cracovia - Podhale Nowy Targ. Derby bez rumieńców

Niedawno w Comarchu Cracovii martwili się, czy nie wypadną z grona czterech najlepszych drużyn ligi, a teraz mają szansę usiąść na fotelu lidera. Podstawowy warunek: trzeba dziś wygrać na własnym lodowisku z MMKS-em Podhale (godz. 18.30).
Facebook? » | A może Twitter? »


Inna sprawa, że najbliższe mecze ekstraligi kibiców raczej nie będą rozgrzewać do czerwoności. Do niedawna śledzili wyniki z rumieńcami na twarzy, bo drużyny walczyły o cztery miejsca w Pucharze Polski. Dziś wszystko jest już jasne i najbliższe ligowe emocje zagwarantują najprawdopodobniej dopiero przyszłoroczne play-offy.

- Pewnie, że lepiej grać ciągle o coś, konkurencja jest potrzebna, ale mecz z Podhalem zawsze jest ważny - przekonuje Rudolf Rohaczek, trener Comarchu Cracovii.

Tym bardziej że dziś jego zespół ma szansę awansować na pierwsze miejsce ligowej tabeli. Na razie trzy pierwsze zespoły mają po 45 punktów, dlatego krakowianie nie tylko muszą wygrać, ale też liczyć na korzystny wynik meczu JKH GKS Jastrzębie-Zdrój - Ciarko PBS Bank Sanok. - Możemy być liderami? Pewnie ma to psychologiczne znaczenie nie tylko dla hokeistów, ale przede wszystkim dla kibiców. Ja na tabelę nie patrzę - wzrusza ramionami Rohaczek.

Przede wszystkim liczy na rewanż za mecz z końcówki września. Wówczas jego drużyna przegrała na własnym lodowisku z Podhalem 1:2. - Musimy uważać, bo rywale dobrze jeżdżą na łyżwach, grają szybko, więc trzeba przeciwstawić to samo - podkreśla trener z Czech.

REWELACYJNA GALA BOKSU W KRAKÓW ARENIE! NIESPODZIANKI!


Co hokeiści Comarch Cracovii osiągną w przyszłym sezonie?