Sport.pl

Wielka żałoba w Comarch Cracovii. "Powinniśmy grać jeszcze trzy tygodnie..."

W sobotę krakowscy hokeiści przegrali u siebie z Aksam Unią Oświęcim 0:3 i odpadli z walki o mistrzostwo Polski. To najgorszy sezon od lat, bo od powrotu do ekstraligi w 2004 r. zawsze zajmowali miejsce na podium. - Jedno słowo: żałoba - mówi Jarosław Kłys, jeden z najbardziej doświadczonych i utytułowanych hokeistów Cracovii.
Łukasz Szpyrka: Porażka z Aksam Unią Oświęcim oznacza, że nie obronicie tytułu mistrza Polski. Boli?

Jarosław Kłys: Bardzo, bo odpadliśmy zdecydowanie za wcześnie. Powinniśmy grać jeszcze przez trzy tygodnie. Mówi się trudno, ale może w następnym sezonie będzie lepiej.

Unia była aż tak mocna?

- Mecz od początku nie ułożył się tak, jak zakładaliśmy. Nie mogliśmy odnaleźć rytmu, do tego straciliśmy dwie bramki, a przy 0:2 gra się zdecydowanie gorzej. Czego zabrakło? Bramki kontaktowej, bo wtedy moglibyśmy odwrócić losy spotkania i ćwierćfinałów.

Co szwankowało najbardziej?

- Nie mieliśmy obrony i to zdecydowało. Nie mówię tu o konkretnych nazwiskach, bo bronić powinna cała drużyna.

Skąd brała się niemoc na własnym lodowisku?

- To dziwne, ale tak naprawdę to w tych pięciu meczach zawsze wygrywali goście. Zarówno my, jak i Unia bazowaliśmy na kontrataku. Grająca w ten sposób drużyna lepiej prezentuje się na wyjeździe i chyba właśnie z tego się to wzięło.

Jest pan jednym z najbardziej doświadczonych zawodników w klubie. Jak ta porażka wpłynęła na młodszych kolegów?

- Każdy przeżywa to na swój sposób. Wiadomo, jak wysoka była stawka. Niektórzy z naszych hokeistów dopiero pierwszy raz grali w play-offach. Do niektórych na pewno do tej pory to nie dociera. Trzeba przełknąć tę gorycz porażki i z optymizmem patrzeć w przyszłość. Bo co nam pozostaje?

W poniedziałek zaczynają się półfinały.

- A my przyjedziemy do klubu, wyjedziemy na lodowisko i co będziemy robić? To nie powinno się stać. Szykowaliśmy formę na marzec. Zawsze w tym miesiącu zaczynało się poważne granie, ale nas już nie ma. Szykują się niechciane przez nikogo dłuższe urlopy.

Co dalej?

- Teraz będziemy czekać na decyzje w klubie. Jak to będzie wyglądać w przyszłym roku, co z hokejem w Krakowie itd. Teraz atmosferę można nazwać tylko jednym słowem - żałoba.

Więcej o: