Sport.pl

Comarch Cracovia stoi pod ścianą

Jeśli we wtorek mistrzowie Polski nie wygrają w Oświęcimiu (godz. 18), sezon będą musieli spisać na straty.
Po meczach w Krakowie zawodnicy trenera Rudolfa Rohaczka przegrywają w ćwierćfinale 0:2 i stoją nad przepaścią, bo porażka będzie oznaczała najgorszy sezon od powrotu do ekstraligi.

Cracovia w najwyższej klasie rozgrywkowej występuje od sezonu 2004/2005 i od tamtej pory zawsze grała w półfinałach. Co więcej, nie schodziła też z podium - zdobyła pięć złotych, dwa srebrne i dwa brązowe medale. Za każdym razem ćwierćfinał był dla niej przyjemnym obowiązkiem, ale teraz sytuacja zmieniła się diametralnie.

Cracovia minimalnie, ale jednak przegrała na swoim lodowisku oba spotkania z Aksam Unią. Najpierw jedną bramką, a potem po rzutach karnych. Te rozstrzygnięcia były o tyle zaskakujące, że w pozostałych ćwierćfinałach wszystkie spotkania zdecydowanie wygrali gospodarze.

Teraz rywalizacja przenosi się do Oświęcimia, gdzie w tym sezonie mistrzowie Polski mają dodatni bilans. Wszystkie trzy mecze były zacięte, ale dwa wygrała Cracovia.

- Zdajemy sobie sprawę, że teraz to rywale są zdecydowanie bliżej awansu, ale tanio skóry nie sprzedamy. Wiemy, na co nas stać, i damy z siebie wszystko, by doprowadzić do piątego meczu - zapewnia Daniel Laszkiewicz, kapitan Cracovii na oficjalnej stronie klubu. Jeśli krakowianie dziś wygrają, kolejne spotkanie zagrają w środę, też na wyjeździe. Ewentualny piąty mecz zaplanowano w sobotę pod Wawelem.

W Oświęcimiu jednak już dziś nastawiają się na świętowanie, a w dobry nastrój kibiców mają wprowadzić hokeistki Unii, które po czterech latach panowania Polonii Bytom zdobyły mistrzostwo Polski i przed spotkaniem pochwalą się pucharem.

Więcej o: