Sport.pl

Hokeista Comarchu Cracovii: Czy mam paskudny charakter? Cóż, nie można być "miękkim jajem"

Aron Chmielewski, napastnik Comarchu Cracovii, opowiada w rozmowie z portalem Hokej.net m.in. o życiu na garnuszku rodziców i swoim trudnym charakterze.
Wszyscy kibice z Krakowa są na Facebooku Kraków - Sport.pl »

Chmielewski wspomina, jak przenosił się do Cracovii. - Negocjacje trwały bardzo długo, ponad dwa miesiące. Pamiętam, że wtedy w Gdańsku nie było wypłat przez sześć miesięcy, a więc w sumie bez pieniędzy byłem przez osiem miesięcy. Przez ten czas żyłem na garnuszku rodziców i teściów. Było bardzo ciężko. Dobrze, że udało się klubom porozumieć i teraz jest dobrze. Myślę, że ten okres nie był trudny tylko dla mnie, ale dla wszystkich chłopaków grających wówczas w Gdańsku. Niektórzy z nich pokończyli kariery. Mnie się udało i mogę dalej grać w hokeja - opowiada 22-letni napastnik.

Podkreśla, że decyzji o przenosinach do Krakowa nie żałuje: - Chciałem tutaj przyjść, ale cóż, wszystko, co było do zdobycia w 2013 r., zdobyliśmy, więc teraz trzeba zobaczyć, co będzie dalej (śmiech).

Padają też inne pytania. Np. o to, czy Chmielewski ma... paskudny charakter. - Uważam, że trzeba mieć charakter, a nie być "miękkim jajem". Z tych osób, które nie mają nic do powiedzenia, nic nie będzie. W Gdańsku byłem zawodnikiem, który nie dał się złapać w sidła starszych kolegów. Byłem osobą nie do ułożenia. Powiem szczerze, tak mi trochę zostało. Nie jestem człowiekiem, który chce sobie kupić poparcie czy znajomość starszych kolegów, i może stąd wzięło się to stwierdzenie. Ale takim osobom później jest łatwiej. Zawsze byłem szczery. I nawet jeśli prawda będzie boleć, to ja to powiem, bo mam taki charakter. Jedni to doceniają i szanują, a inni tego nie lubią, bo nie lubią prawdy prosto w oczy - twierdzi Chmielewski.

Więcej o: