Sport.pl

Kij nie zadrży w pojedynku braci Laszkiewiczów

W piątek (godz. 18.30) pierwszy raz od siedmiu lat Daniel i Leszek Laszkiewiczowie zagrają przeciwko sobie. Comarch Cracovia podejmuje 1928 KTH Krynica, do którego latem przeniósł się młodszy z braci.
Leszek Laszkiewicz pod Wawelem występował od 2005 roku i był gwiazdą. W czerwcu jednak zdecydował się opuścić Cracovię. - Ogromnie żal odchodzić. Strasznie mi z tym ciężko, ale nie zdradzę, dlaczego zdecydowałem się na taki ruch - mówił napastnik.

Kilka tygodni później związał się z KTH. Do przeprowadzki do Krynicy skusił go m.in. pomysł zbudowania zespołu opartego na reprezentantach Polski, którego trenerem został asystent selekcjonera Jacek Płachta. - Życie tak pokierowało Leszka, że postanowił odejść. Podjął taką, a nie inną decyzję i nie chcę jej komentować. Teraz zmierzy się z drużyną, w której odnosił największe sukcesy - mówi Daniel Laszkiewicz, kapitan Cracovii.

Pod Wawelem Leszek zdobył pięć mistrzostw Polski, dwa srebrne medale i jeden brązowy. Piątkowy mecz będzie dla niego nie tylko starciem z byłą drużyną, lecz także pierwszą od siedmiu sezonów konfrontacją z Danielem. - Wielu meczów przeciwko sobie nie zagraliśmy. Rywalizowaliśmy tylko przez dwa sezony. Najpierw gdy Leszek grał w Unii Oświęcim, a ja w KTH, a potem kiedy on był zawodnikiem Cracovii, a ja TKH Toruń - opowiada Daniel. - Kij nie zadrży, bo niby czemu miałby zadrżeć? Na pewno na lodowisku trafimy na siebie, ale obydwaj będziemy robić wszystko, by nasze drużyny wygrały.

W tym sezonie na razie więcej powodów do radości ma Leszek. KTH wygrało wszystkie spotkania i jest liderem. Krakowianie triumfowali w trzech z sześciu meczów. - Chcemy być pierwszym zespołem, który pokona tzw. drużynę snów - deklaruje kapitan.

Zadanie może być tym trudniejsze, że nie wiadomo, czy na lodowisko z powodów zdrowotnych wyjadą Bartosz Dąbkowski, Daniel Galant, Josef Fojtik i Michał Piotrowski.

Więcej o: