Sport.pl

Tajemnicze powody odejścia Leszka Laszkiewicza z Comarch Cracovii

- Czy żal odchodzić? Ogromnie! Ciągle o tym rozmyślam, ale powiedziałem: "Do widzenia". Nie zdradzę, co jest głównym powodem tej decyzji - mówi Leszek Laszkiewicz, największa gwiazda Comarch Cracovii.
W Cracovii grał od 2005 r. i pięć razy zdobył mistrzostwo Polski. Po raz ostatni świętował je pod koniec marca. Na zdjęciach ze świętowania widać go z pucharem w ręku i... bez przedniego zęba. Z końcem maja wygasła jego umowa i nie została przedłużona.

Jarosław K. Kowal: Podobno był pan niedawno u dentysty.

Leszek Laszkiewicz: To zaszłości po ostatnim mistrzostwie Polski. Kilka wizyt mnie jeszcze czeka, w końcu to przednie zęby...

To może na pamiątkę wstawi sobie pan złotego?

- (śmiech ) Nie pomyślałem o tym. Chyba tak muszę zrobić. Część medalu na to przeznaczę!

Żal odchodzić z Cracovii?

- Ogromny! Codziennie o tym myślałem i nadal rozmyślam, mimo że już powiedziałem: "Do widzenia". Strasznie mi z tym ciężko. Bardzo przywiązałem się do Krakowa, tu mam swój dom... Ale nie zdradzę, dlaczego odchodzę.

Jeszcze w kwietniu mówił pan, że nie chciałby zmieniać klubu.

- To naprawdę nie było łatwe, ale nie wyciągnie pan ode mnie głównego powodu tej decyzji. Muszę coś zmienić. Naprawdę... Cóż, nie chcę za dużo powiedzieć.

Co dalej?

- Na razie czekam. Do dwóch tygodni wszystko powinno być jasne.

Rozumiem, że tylko polski klub wchodzi w grę?

- Tak. Kiedy wróciłem z zagranicy, powiedziałem, że chcę zostać tu już na stałe. Nowy klub powinien być blisko Krakowa, bo oczywiście z miastem się nie żegnam. Tu jest mój dom. Aha, i jeszcze chcę podziękować profesorowi Januszowi Filipiakowi i kibicom, bo to były bardzo udane chwile.

Nie myślał pan, by w Cracovii zakończyć karierę?

- Cały czas. Od paru lat myślałem, że to będzie ten klub, ale coś się wydarzyło i... to wszystko. Muszę odejść.

Powiedział pan w rozmowie ze stroną klubową, że szuka nowych wyzwań. Kurtuazja?

- Nie o to chodzi. Czasami jest tak, że długi pobyt w jednym miejscu powoduje, że zaczyna brakować motywacji. A teraz będę musiał się sto razy bardziej mobilizować. Oczywiście nie będzie łatwo. Całe życie mam tu poukładane, niedawno urodziła mi się córeczka i mojej rodzinie też będzie trudniej. Ale kiedy zawodnikowi dobrze jest, jak jest, i nie chce szukać wyzwań, to chyba nie ma sensu grać.

To ile pan jeszcze pogra w hokeja?

- Szczerze? Nie myślałem o tym. Do tej pory kontuzje mnie omijały, więc jeszcze mogę pograć. Zobaczymy, jak będzie ze zdrowiem. Oczywiście wiem, że jestem już w takim wieku, że - odpukać - wszystko się może wydarzyć.

Więcej o:
Najczęściej czytane