Sport.pl

Trener Rudolf Rohaczek dziękuje Januszowi Filipiakowi: Wszystko dzięki niemu

Po zdobyciu mistrzostwa Polski Rudolf Rohaczek był zachwycony i dziękował wszystkim. A szczególnie Januszowi Filipiakowi, właścicielowi Cracovii.
Dla kibiców i hokeistów Comarch Cracovii piątkowy wieczór mógł być magiczny. Choć przed startem play-offów byli skazywani na porażkę, sięgnęli po tytuł. W finałowej rywalizacji do czterech zwycięstw najpierw prowadzili 3:0, ale pozwolili się dogonić. Puchar mogli wznieść dopiero po siódmym meczu w Jastrzębiu-Zdroju. - Nieważne, jak ja się czuję. Ważne, co zrobili zawodnicy. Chłopaki pokazali charakter. Pokazali, że mają moc - Rohaczek kręci głową z niedowierzaniem. Cytuje go oficjalna strona Cracovia.pl.

- Rywalizacja była bardzo wyrównana, ale co najważniejsze, prowadzona zgodnie z zasadami fair play. Zawodnicy obu drużyn grali twardo, po męsku, ale ze wzajemnym szacunkiem. Sędziowie dorównali poziomem do gry zespołów. Reasumując, uważam, że tegoroczne finały były szczytem polskiego hokeja w ostatnich lat. Najlepsze play-offy od wielu lat! - ekscytuje się szkoleniowiec Cracovii.

Recepta na sukces? - Trzeba mieć dobrego asystenta, a takim jest Andrzej Pasiut, dobrych zawodników, ale trzeba też mieć bardzo mądrego właściciela klubu. Wszystko, co dzieje się przez ten czas, dzieje się dzięki prof. Januszowi Filipiakowi. To jest mecenas nie tylko krakowskiego, ale całego polskiego hokeja. Za to wszyscy z całego serca dziękujemy - mówi Rohaczek.

Po piątkowym meczu w przypływie emocji czeski trener dziękował niemal wszystkim: - Dziękuję za zachowanie jastrzębskim kibicom. Czapki z głów. Dziękuję wszystkim zawodnikom z Jastrzębia, bo walczyli dzielnie. Ale przede wszystkim dziękuję naszym zawodnikom. Nie mam słów, by powiedzieć, jak bardzo ich cenię! Podobnie jak naszych kibiców! Byli z nami i niesamowicie wspierali nas w decydujących meczach! Byli nie tylko szóstym, ale i siódmym, a nawet ósmym zawodnikiem na lodzie! Dziękuję!

Więcej o: