Zaczyna się walka o mistrzostwo. Tym razem Comarch Cracovia nie jest faworytem

HOKEJ NA LODZIE. Comarch Cracovia chce obronić mistrzostwo, choć tym razem nie jest faworytem. Pierwsze starcie w Sanoku dziś o godz. 20 (transmisja TVP Sport).
Wisła Can-Pack, Comarch Cracovia, Bank BPS Muszynianka... Cały sport z Krakowa i okolic na Facebooku Kraków - Sport.pl »


- Zapowiada się twardsza oraz szybsza gra, większe emocje i po prostu lepszy hokej - uważa Rudolf Rohaczek, trener krakowian.

Od 2006 roku jego podopieczni zdobyli cztery tytuły i tylko raz przegrali finał (w 2010 roku z Podhalem Nowy Targ). Tyle że niemal za każdym razem do play-off startowali z pierwszego miejsca, a w walce o złoto nie musieli się wysilać i na ogół pozwalali wygrać rywalom jedno spotkanie (tylko GKS Tychy w sezonie 2007/2008 wygrał dwa).

W tym roku ligę przewróciła jednak drużyna z Sanoka. Połączone siły sponsorów Ciarko (producent okapów) i banku PBS okazały się hojniejsze niż Comarch i dzięki temu zawodnicy masowo wybierali się w stronę wschodniej granicy. Niemal połowę obrońców zespołu z Sanoka stanowią obcokrajowcy (Roman Guriczan, Ivo Kotaszka, Zoltan Kubat, Pavel Mojżisz), a w ataku szaleją zawodnicy wyszkoleni w Nowym Targu, którzy dwa lata temu pokonali w finale Cracovię (Krystian Dziubiński, Dariusz Gruszka, Marcin Kolusz, Tomasz Malasiński, Krzysztof Zapała). - Sanok ma więcej indywidualności, a od nas odeszło kilku wartościowych zawodników. Pojedynczy zawodnicy nie grają, a u nas zespół jest bardzo mocny psychicznie - podkreśla Rohaczek.

W rundzie zasadniczej drużyna z Sanoka nie pozostawiła jednak jego hokeistom złudzeń. Miała 11 punktów więcej, a przewagę uzyskała w bezpośrednich pojedynkach. W lidze wygrała z Cracovią pięć z sześciu spotkań, a do tego dołożyła jeszcze trzy triumfy w Pucharze Polski. - Przez cały sezon zawodnicy z Sanoka potwierdzali, że są lepsi, ale w końcówce rundy zasadniczej i w play-off też spisaliśmy się bardzo dobrze [Cracovia w półfinale pokonała Aksam Unię Oświęcim 4:0 - przyp. red.]. Jeśli w takim stylu jak z Unią zagramy z Sanokiem, to szanse będą 50 na 50. Nie jesteśmy faworytem, ale na pewno nie boimy się - zapewnia Rohaczek.

Mistrzowie Polski pojechali bez dwóch kontuzjowanych obrońców: Tuomasa Immonena i Łukasza Wilczka. W rundzie zasadniczej krakowianie zawsze wybierali się do Sanoka w dniu meczu, ale tym razem zdecydowali się wyruszyć ponad dobę wcześniej. Po dzisiejszym meczu rywalizacja przenosi się do Krakowa (piątek i sobota), a we wtorek wraca na Podkarpacie. Ewentualne kolejne mecze odbędą się 14, 17 i 19 marca.