Sport.pl

Comarch Cracovia. Czego Rudolf Rohaczek nauczył się w Doniecku

- W oczy rzucało się znakomite wyszkolenie techniczne oraz to, że rywale wyśmienicie jeździli na łyżwach. Ale na naukę jest za późno, bo w Polsce mamy problem ze szkoleniem młodzieży - twierdzi czeski szkoleniowiec krakowian.
Więcej o Comarch Cracovii na krakow.sport.pl

W Doniecku hokeiści Cracovii nie awansowali do finału Pucharu Kontynentalnego i przekonali się, jak dużo tracą do zespołów z lepszych lig. Przegrali z rosyjskim Rubinem Tiumeń 1:6 i ukraińskim Donbassem Donieck 1:3. Na koniec pokonali łotewski Metalurg Lipawa 3:1.

Jarosław K. Kowal: Co zapamięta Pan z wizyty w Doniecku?

Rudolf Rohaczek: - Nigdy wcześniej nie byliśmy w tak dobrym hotelu. Nowoczesny stadion [Donbass Arena, obok którego mieszkali hokeiści - przyp. red.] też robi wrażenie. A jeśli chodzi o hokej, to dobrą rosyjską szkołę.

Mimo dwóch porażek nie miał Pan powodu do wstydu.

- Turniej oczywiście zaliczam na plus, zyskaliśmy ważne doświadczenie. Jestem też m.in. zadowolony z postawy bramkarza Ondrieja Raszki czy Łukasza Sznotaly. Graliśmy dobrze w osłabieniu, mieliśmy nieźle zorganizowaną obronę, ale kiedy rywale przyspieszali, to pojawiały się kłopoty.

W kolejnych meczach do bramki wróci Rafał Radziszewski czy Raszka wywalczył miejsce w pierwszym składzie?

- Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Ale turniej w Doniecku pokazał, że mamy dwóch wyrównanych bramkarzy. Zdrowa rywalizacja pomoże jednemu i drugiemu.

Czego się Pan nauczył w Doniecku?

- Jest kilka rzeczy do podpatrzenia, bo było wiele ciekawych zagrań. W oczy rzucało się znakomite wyszkolenie techniczne oraz to, że rywale wyśmienicie jeździli na łyżwach. Mam nadzieję, że na polski grunt przełożymy m.in. szybkość oraz agresywną grę. Niestety na naukę jest trochę za późno, bo kłopotem w Polsce jest szkolenie młodzieży. Jeśli go nie poprawimy, to będziemy mieli duży problem.

To w którym miejscu jest polski hokej?

- Trudno porównywać go np. do Wyższej Hokejowej Ligi [drugi poziom rozgrywek w Rosji, gdzie występują m.in. Donbass i Rubin- przyp. red.], bo nie widzieliśmy, jak grają zespoły z niższych rejonów tabeli. Myślę jednak, że najlepsze polskie zespoły można porównać do najsłabszych z WHL.

Chciałby Pan trenować np. drużynę z WHL?

- Każdy ma jakieś marzenia i każdy chciałby pracować z jak najlepszymi zawodnikami. Ale nie ma o czym mówić. Gdybym miał ofertę, to co innego.

Więcej o: