Sport.pl

Mistrz traci punkt i dwóch hokeistów

Miał być kolejny pogrom, a zamiast tego były ogromne nerwy i bardzo blisko sensacji. Krakowianie wygrali ze słabym Zagłębiem Sosnowiec dopiero po rzutach karnych, a w dodatku stracili Davida Kostucha i Petra Dvorzaka.
Po czwartkowym meczu z Nestą Toruń Rudolf Rohaczek, trener mistrzów Polski, zachęcał kibiców do przychodzenia na trybuny, ale hokeiści nie pomagają mu w tej promocji. Do tego nie sprzyjały ani okoliczności (dwie godziny wcześniej piłkarska Cracovia zakończyła siódmy z rzędu mecz bez zwycięstwa), ani klasa rywala (Zagłębie nie wygrało żadnego meczu).

W składzie nieoczekiwanie nie było Kostucha. Zaskoczeni kibice zaczęli domagać się wyjaśnień i skandowali jego nazwisko. Okazało się, że kanadyjski napastnik polskiego pochodzenia wyjechał do Stanów Zjednoczonych - tam najprawdopodobniej znalazł klub i już nie wróci do Cracovii. Do tego poważnej kontuzji kolana doznał Dvorzak i w najbliższych spotkaniach będzie wykluczony z gry.

Dlatego grupka około 400 kibiców liczyła na wynagrodzenie złych wiadomości. Fani chcieli zobaczyć tyle bramek, co w spotkaniu z beniaminkiem przed trzema dniami (10:2). Z początku patrzyli na przeważającą, ale nieskuteczną Cracovię, ale najbardziej zaciekawiła ich. walka na pięści pomiędzy Nickem Sucharskim a Jakubem Jaskólskim (obaj otrzymali po cztery minuty kary).

Mistrzowie Polski najpierw długo męczyli się z rywalem, a potem go zlekceważyli. W pierwszej części zepchnęli sosnowiczan do defensywy, ale nie potrafili wepchnąć krążka do siatki, czasami gubili go tuż przed oddaniem strzału. Bramka w końcu padła po akcji czwartej formacji. Michał Piotrowski zostawił krążek Sebastianowi Bieli, który uderzył mocno i celnie. Krakowianie rozkręcili się w drugiej kwarcie. Szybko strzelili cztery bramki i wydawało się, że odebrali gościom nadzieję.

Jednak przez 10 minut ostatniej tercji grali bez Daniela Laszkiewicza (otrzymał karę za niesportowe zachowanie), a Zagłębie wyprowadzało kontry i gol po golu odrabiało straty. Decydującą o dogrywce bramkę strzeliło zaledwie 54 sekundy przed ostatnią syreną.

O zwycięstwie Cracovii zadecydowały dopiero rzuty karne - do siatki trafili Nicolas Besch i Leszek Laszkiewicz. - Z takiego wyniku nie mogę być zadowolony. O tym, że rywale odrobili straty, zadecydowały nasza dekoncentracja i proste błędy. Muszę ten mecz dokładnie przeanalizować, bo na gorąco nie umiem zbyt wiele powiedzieć - przyznał Rohaczek.

Comarch Cracovia - Zagłębie Sosnowiec 6:5 po rzutach karnych

Tercje: 1:0, 4:1, 0:1, d.

Bramki: 1:0 Biela (10. Piotrowski), 2:0 Besch (33.), 3:0 Sarnik (35.), 4:0 Słaboń (36. L. Laszkiewicz), 5:0 L. Laszkiewicz (39.), 1:5 Zdenek (39.), 2:5 Dołęga (49. Ślusarczyk), 3:5 Zdenek (53. Szewczyk), 4:5 Kuc (53.), 5:5 Dołęga (59.).

Więcej o: