Ekstraklasa. Cracovia znów na dnie, a trener klnie

Drużyna Jurija Szatałowa przegrała 1:2 z Widzewem, spadła na ostatnie miejsce i musi liczyć na potknięcia rywali. Trener wyładował frustrację na sędziach, publicznie ich obrażając.
Gospodarze zmniejszyli swoje szanse na utrzymanie po fatalnych błędach w obronie i dwóch golach Piotra Grzelczaka. W 79. minucie mieli okazję do wyrównania, ale w polu karnym rywali upadł Bartłomiej Dudzic. Sędzia Robert Małek uznał, że Bartosz Kaniecki, bramkarz łodzian, wybił piłkę spod jego nóg zgodnie z przepisami.

Piłkarze Cracovii rzucili się na arbitra, a trener wbiegł na boisko, za co dostał ostrzeżenie od sędziego technicznego. Później w trakcie konferencji prasowej trzymał nerwy na wodzy i mówił, że nie widział na boisku arbitrów, więc nie będzie oceniał ich pracy. - Małek nie powinien przepraszać mnie, ale całą drużynę - zapewniał z kolei Dudzic.


- Jeśli to był mój błąd, jest mi przykro - tłumaczył po meczu Małek. Gdy arbiter rozmawiał z dziennikarzami, przechodzący obok szkoleniowiec Cracovii zaczął mu ubliżać. - Takie ciekawe rzeczy mówi, że go słuchacie? Tragedia! - tymi słowami Szatałow zwrócił się do dziennikarzy. - Piź..., k... - krzyknął, wsiadając do klubowego autokaru.

Po chwili szkoleniowiec zawrócił i zaczął dyskusję z jednym z asystentów głównego sędziego. - Jesteś zadowolony, tak? - zapytał. - O co panu chodzi? - padła odpowiedź. - Nie wiesz, o co chodzi, to kup okulary! - odkrzyknął Szatałow i odwrócił się na pięcie.

Małek nie zwracał uwagi na szkoleniowca Cracovii i cierpliwie odpowiadał na pytania. - Nie będę tego komentował. Trener Szatałow sam sobie właśnie wystawił laurkę. Jest dorosły - stwierdził arbiter ze Śląska.

Niepodyktowany rzut karny nie był jedynym błędem Małka, który pomylił się też na korzyść Cracovii. Gospodarze zdobyli bramkę po podaniu Aleksandru Suworowa, który był na spalonym.

Po pierwszej wiosennej porażce u siebie krakowianie stracili szansę na odskoczenie od bezpośrednich rywali w walce o utrzymanie. Tym razem była świetna okazja, bo Arka podejmowała Polonię Bytom (skończyło się zwycięstwem gdynian 2:1). W przypadku zdobycia trzech punktów podopieczni Szatałowa zajmowaliby już 14. miejsce gwarantujące dalszy byt w ekstraklasie.