Cracovia obala narodowe stereotypy

Pijący Polacy, krewcy Serbowie, leniwy Czarnogórzec, dumny Słoweniec i zapracowani Bośniacy. Tak w krzywym zwierciadle wygląda szatnia Cracovii, ale w rzeczywistości nie ma w niej miejsca na stereotypy
W klubie, który jeszcze półtora roku temu nie zatrudniał ani jednego obcokrajowca, wyrosła wieża Babel. Cracovia, w której poza Polakami zatrudnieni są reprezentanci dziewięciu innych nacji, stała się tyglem narodowościowym.

Wódka jak wizytówka

To świetny grunt na pielęgnowanie stereotypów. - W futbolu, który stał się międzynarodowy, nie ma miejsca na takie rzeczy. Na boisku każdy jest ważny, bez względu na to, na jakiej pozycji występuje i skąd pochodzi. Stereotyp Holendra? Nie wiem nic na ten temat. Ale gdy zdecydowałem się na wyjazd do Polski, to kojarzyła mi się ona tylko z... wódką - uśmiecha się Hesdey Suart, obrońca Cracovii.

Pod skrzydłami trenera Jurija Szatałowa nie ma mowy o alkoholu ani o narodowych uprzedzeniach. Szkoleniowiec zapewnia, że nigdy nie rozumiał docinków między Rosjanami, Ukraińcami i Polakami. Tłumaczy to pochodzeniem. Szatałow urodził się w Dalniegorsku, tuż przy granicy ówczesnego ZSRR z Chinami. Potem przez Władywostok i Kijów trafił do naszego kraju, dziś ma paszport ukraiński i polski.

- Nie jestem nawet patriotą, nie mam wybranej ojczyzny, a co dopiero mówić o kwestiach narodowościowych. Ale rzeczywiście, niektóre utarte przekonania są prawdziwe, bo np. Saidi Ntibazonkiza, jak chyba każdy Afrykanin, jest zawsze uśmiechnięty i wyluzowany - uważa trener Cracovii.

Bałkański kocioł... słowny

Kopalnią stereotypów są Bałkany. W szatni Cracovii są Serbowie, Bośniacy, Czarnogórzec i Słoweniec. - Przyjaźnimy się, nie ma czasu nawet na słowne wojny - żartuje Vule Trivunović. W jego Bośni Serbów uważa się za wybuchowych, Czarnogórcy natomiast uchodzą za niezbyt lotnych.

Serb Milosz Kosanović zapewnia, że stereotypy narodowe wciąż funkcjonują, ale głównie wśród starszych mieszkańców jego kraju. - Dla przykładu w Serbii Czarnogórcy kojarzą się z leniwymi ludźmi. Siedzą na plaży i nic nie robią. Ale to nie zawsze jest prawda. Popatrz na Vładimira Boljevicia, na treningach pracuje za dwóch - przekonuje stoper Cracovii.

W Serbii panuje też przekonanie, że Bośniacy są bardzo pracowici, z kolei rodacy Słoweńca Andraża Struny noszą głowy wysoko w chmurach i odcinają się od Bałkanów. - Zauważyłem, że w Polsce popularny jest stereotyp krewkiego Serba. A ja i Milosz Budaković jesteśmy spokojni i siedzimy cicho w szatni - dodaje z uśmiechem Kosanović.

Wojownicy z ciupagą

Słowak Marian Jarabica nie spotkał się z docinkami, nawet gdy grał w Ceskich Budejovicach w lidze czeskiej. Jeszcze w czasach Czechosłowacji reprezentanci tego kraju pochodzący ze Słowacji byli nazywani "Janosikami" z racji waleczności. - Stereotypy są mi obce. Urodziłem się bardzo blisko granicy z Polską, więc nigdy nie miałem żadnych uprzedzeń - ucina Jarabica, który świetnie mówi po polsku.

Mołdawia Aleksandru Suworowa kojarzy się z biedakami, którzy wiecznie przesiadują w winiarniach. - Od koniaku o nazwie Suworow rzeczywiście wolę wina - uśmiechał się piłkarz Cracovii zaraz po podpisaniu kontraktu.

- Stereotypy są złe, bo przedstawiają mylny i czasem bolesny obraz każdego kraju. Europejczycy, jeśli kojarzą Burundi, to jako państwo konfliktów między plemionami Hutu a Tutsi. Wojny już dawno nie ma. Moja ojczyzna zmaga się z biedą, a młode talenty wcale nie grają w piłkę bez butów - kończy Ntibazonkiza.