Sport.pl

Pierwsze skrzypce Mateusza Klicha

Najmłodszy rozgrywający w ekstraklasie wziął na barki utrzymanie Cracovii. 21-letni Mateusz Klich strzela i asystuje, a krakowianie mogą już myśleć o opuszczeniu strefy spadkowej
Obrazek z treningu Cracovii sprzed roku. Młody pomocnik wybiega na zajęcia. - Wracaj po czapkę! - krzyczy jego ojciec Wojciech Klich, były piłkarz m.in. Stali Mielec, a wówczas szkoleniowiec juniorów Cracovii. Syn kręci nosem, koledzy żartują. - Cisza! Niuniuś, słuchaj taty - kończy dyskusje trener Orest Lenczyk.

Minął rok. Klich wygryzł ze składu starszego o dekadę Piotra Gizę i strzelił gola na wagę zwycięstwa z Lechem. W meczu z Koroną znów dzielił i rządził: rozpoczynał akcje, próbował zaskoczyć Zbigniewa Małkowskiego uderzeniami z dystansu. W 50. minucie zdobył pierwszego gola z rzutu wolnego i asystował przy bramkach kolegów.

W klubach ekstraklasy ze święcą szukać tak młodego rozgrywającego. Rocznik 1990 powoli dochodzi do głosu w lidze. W pierwszych składach występują Tomasz Kupisz (Jagiellonia Białystok), Artur Sobiech (Polonia Warszawa), Maciej Jankowski (Ruch), Marcin Budziński (Arka) i Łukasz Tymiński (Polonia Bytom).

Byli jeszcze młodsi

Żaden z nich nie odgrywa jednak tak ważnej roli w drużynie jak Klich. Piłkarz Cracovii idzie w ślady m.in. Jerzego Brzęczka i Mirosława Szymkowiaka, którzy w równie młodym wieku dyrygowali poczynaniami swoich zespołów. Pierwszy w wieku 18 lat był podstawowym pomocnikiem Olimpii Poznań, a w wieku Klicha świętował tytuł z Lechem. Szymkowiak mógł się pochwalić dwoma tytułami i występami w Lidze Mistrzów z Widzewem.

- Rola rozgrywającego wymaga kreatywności i dużej odpowiedzialności. Młodość na tej pozycji to atut, ale także zmora. W kluczowych momentach najważniejsze jest zaufanie kolegów do tzw. "młodego". W przypadku Klicha widać, że partnerzy z boiska nie boją się go obarczać odpowiedzialnością, a on to wykorzystuje - podkreśla Brzęczek, wicemistrz olimpijski z Barcelony.

21-letni pomocnik oczywiście popełnia błędy: notuje niepotrzebne straty, przetrzymuje piłkę, ma problemy w destrukcji, ale jednym nieszablonowym zagraniem potrafi odmienić losy spotkania.

Brzęczek: - Klich błysnął w dwóch meczach. O tym, że wziął grę na swoje barki będzie można mówić latem, gdy Cracovia obroni się przed spadkiem. Presja będzie rosnąć, rywale nie będą już tak pobłażliwi. Przed piłkarzem wciąż jest test psychologiczny, który pokaże, czy twardo stąpa po ziemi.

Pod Wawelem Klich słynie z przebojowości i. krnąbrności. Gdy po jednym z meczów Cracovii Franciszek Smuda, selekcjoner reprezentacji określił 20-latka "piłkarzem przez duże P", zawodnik skomentował, że czuje się "co najwyżej kopaczem". Artur Płatek, były trener Cracovii odsunął go do drużyny Młodej Ekstraklasy za niewybredne komentarze, a Lenczyk niejednokrotnie karał dodatkowymi pompkami.

Dookoła nauczyciele

Twardą ręką pomocnika wychowuje ojciec, który urządza synowi dodatkowe odprawy meczowe. - Zdarza się, że słucha jednym uchem - opowiadał "Gazecie" Klich senior, który rozegrał 84 mecze w ekstraklasie. Mama i dziadek piłkarza (obydwoje są trenerami pływania) są co prawda jego największymi kibicami, ale też nie szczędzą krytyki.

- Mam w życiu to szczęście, albo nieszczęście, że wszyscy moi najbliżsi to nauczyciele. Wytykają mi brak szybkości, błędy w ustawieniu, niedojrzałość na boisku. Na wodę sodową nie ma szans - zapewnia piłkarz, którego trener Lenczyk porównywał - z racji warunków fizycznych - do skrzypka.

To właśnie 68-letni szkoleniowiec zaczął konsekwentnie stawiać na Klicha. Rok temu, po zakończeniu wspomnianego treningu trener Lenczyk podszedł do dziennikarzy i stwierdził z uśmiechem: "On tą czapką jeszcze wszystkich przykryje".

Po zwycięstwie z Koroną Cracovia do bezpiecznego miejsca traci już tylko trzy punkty. Trener Jurij Szatałow przed rundą stwierdził, że utrzymanie da osiem zwycięstw, czyli 24 punkty. 33 proc. planu jego podopiecznym udało się już zrealizować. Na resztę pozostało 11 spotkań.