Zmiany w ataku Cracovii konieczne

Zimowa rewolucja w Cracovii wciąż nie dosięgła ataku. Bezbramkowy remis we Wrocławiu pokazał, że bez skutecznych napastników klub z ul. Kałuży szybko może stracić szanse na utrzymanie
Zimą do zespołu przyszło aż 11 zawodników, ale tylko trzech ofensywnych. W pierwszym składzie zadomowił się Piotr Giza, a ściągnięci w ostatniej chwili Pavol Masaryk i Aleksijs Visznakovs wciąż nie zyskali zaufania trenera Jurija Szatałowa.

Słowaka i Łotysza zabrakło w autobusie do Wrocławia. Szkoleniowiec Cracovii postawił na tę samą czwórkę atakujących, która poradziła sobie w meczu z Legią. Pomysł nie wypalił, bo Giza i Aleksandru Suworow byli niewidoczni, Saidi Ntibazonkiza tracił dużo piłek, a Bartłomiej Dudzic raził nieporadnością.

Trener Szatałow nie ma wielkiego pola manewru, a długie poszukiwania snajpera zakończone dzień przed pierwszym meczem na razie odbijają mu się czkawką. Szkoleniowiec musi stawiać na Dudzica i Marcina Krzywickiego. Obaj są zresztą największymi zwycięzcami pożegnania przez klub Bartosza Ślusarskiego i Radosława Matusiaka. W innym wypadku obaj pewnie graliby w Młodej Ekstraklasie.

Andrzej Iwan, ekspert Orange Sport, uważa, że krakowianie "pokutują" za. jesienne zwycięstwo z GKS-em Bełchatów. - Szatałow pamięta tamten mecz i chyba liczy, że któryś z jego młodych napastników znów się przebudzi. Dudzic i Krzywicki mieli już pięć minut, a mecz we Wrocławiu pokazał, że zmiany są konieczne, i to już od następnej kolejki - podkreśla.

Cracovia miała większą korzyść z upadków Dudzica w polu karnym niż z jego goli (w karierze średnio bramka na 10 spotkań). Krzywicki tylko raz pokonał bramkarza rywali, a najlepszym zagraniem było. uchylenie się przed piłką w meczu z GKS-em, dzięki czemu krakowianie zdobyli trzy punkty.

Mimo to Szatałow na razie nie stawia na niezgranych z drużyną Masaryka i Visznakowsa. - Słowak podpisał kontrakt za pięć dwunasta, nie zna ani języka, ani taktyki. Po co mi piłkarz, który nie będzie realizował moich założeń - twierdzi.

Problem w tym, że taktyka krakowian była zupełnie nieskomplikowana. Goście mieli dużo grać piłką, wciągać przeciwnika na swoją połowę i długimi podaniami uruchamiać szybkich Ntibazonkizę i Dudzica.

Tymczasem w innych klubach ekstraklasy pozyskani w ostatniej chwili piłkarze wcale nie musieli długo zgrywać się z nowymi kolegami. Czech Michał Hubnik trenował z Legią niespełna tydzień, by strzelić gola krakowianom. Nieco dłużej aklimatyzowali się Gruzin Nika Dżalamidze z Widzewa i Słowak Robert Jeż z Górnika Zabrze. Obaj trafiali ostatniej kolejce.

- Wystarczy podać przykład Dżalamidze, by szybko obalić teorię Szatałowa. Gra ofensywna rzadko zamknięta jest w ścisłe ramy taktyki. O wiele więcej zależy od kreatywności i polotu napastników niż wypracowanych schematów - kończy Iwan.