Sport.pl

Co z tą Cracovią

Czy klub z ul. Kałuży zaprzeczy powiedzeniu "do trzech razy sztuka"? Dwa sezony z rzędu Cracovia wybroniła się przed spadkiem. Nigdy nie była jednak w tak trudnej sytuacji jak teraz


Radosław Zawrotniak, szpadzista, kibic Cracovii

Mam mieszane uczucia. Z jednej strony jestem optymistą, ale z drugiej nie wiem, czy uda się wygrzebać z dołka. Śledziłem zimowe transfery, ale nowi piłkarze pochodzą z niszowych lig i nie chcę zgadywać, na co ich stać. Kiedy do drużyny przychodził Marian Jarabica, myślałem, że to świetny, utalentowany zawodnik, a okazało się, że wiele mu brakuje. Nie mam nic przeciwko obcokrajowcom, ale wydaje mi się, że klub z takimi tradycjami powinien dawać szansę Polakom. Jednak to sytuacja wymusiła na działaczach taką politykę transferową.

Jeśli mimo wszystko drużynie nie uda się utrzymać, to powróci do ekstraklasy już po roku w I lidze. Profesor Filipiak ma wieloletni plan i nie zniechęci się spadkiem. A jeśli nawet, to szybko znajdzie się inny sponsor. Cracovia ma piękny stadion i niejedna firma chciałaby mieć taką wizytówkę. To ogromna reklama.



Grzegorz Miecugow, dziennikarz, sympatyk Cracovii

Jeśli Cracovia chce się utrzymać, to musi stać się rewelacją wiosny. Ale stać ją na to. Nasza liga jest nieprzewidywalna. Np. Lech potrafi wygrać ze Sportingiem Braga, a przegrywa z Polonią. Duszy kibica nigdy nie brakuje wiary. Na mecz z Niemcami zawsze wychodzimy z myślą o zwycięstwie, chociaż jeszcze nigdy nam się to nie udało. I ja wierzę w to, że Cracovia wygrzebie się z dołka. Byłoby smutno, gdyby stadion przy Kałuży był najpiękniejszym obiektem I ligi.

Co sądzę o rewolucji kadrowej? Odeszli Cabaj, którego niezbyt lubiłem, i Ślusarski, który też nie pokazał zbyt wiele. Teraz krakowskie kluby skupują obcokrajowców, ale Cracovia musi to robić, bo to desperacka próba ratowania ekstraklasy. Tracę za to serce do Wisły, która już od kilkunastu lat należy do elity i w jej przypadku taka polityka to próba budowania czegoś doraźnego. Ta drużyna nie powinna patrzeć tylko i wyłącznie pod nogi, ale szerzej.



Janusz Surowiec, były piłkarz Cracovii, z którą m.in. spadł z ekstraklasy w sezonie 1983/84

Nie da się porównać obecnej sytuacji do tej, kiedy ja grałem w Cracovii. Wtedy trenerzy apelowali do zarządu, by wzmocnić drużynę, a zamiast tego jeszcze się osłabiliśmy. W zasadzie byliśmy skazani na degradację. Teraz zespół zmienił trenera, przeprowadził wiele transferów i nie wiadomo tylko, czy "zaskoczy". Nie jestem pewien, czy piłkarze zdążą się zgrać. To wielka loteria. Wygląda na to, że wszystko idzie w dobrym kierunku, ale inni też się wzmacniają. Niestety, w piłce rządzi komercja, a sympatie do klubu często nie mają znaczenia. W moich czasach zawodnicy pochodzili z Krakowa, byli przywiązani do klubu i za wszelką cenę chcieli się utrzymać. Obecnie w drużynie są najemnicy, którzy nie myślą o ratowaniu dla barw Cracovii, ale o tym, co oni będą mieli z utrzymania. Jeśli nawet zespół spadnie, to nic się nie stanie, bo przecież menedżer za pół roku znajdzie nowy klub. Oby jednak w przypadku Cracovii nie sprawdził się czarny scenariusz.