Ekstraklasa. Matusiak o Cracovii: Byłem szantażowany, tak nie można traktować ludzi

PRZEGLĄD PRASY: Radosław Matusiak po rozstaniu z Cracovią odsłania mroczne tajemnice klubu z ul. Kałuży. - W tym klubie dzieją się straszne rzeczy. Piłkarze są szantażowani i nie otrzymują pensji. Czas, by ktoś powiedział to głośno - mówi Przeglądowi Sportowemu były reprezentant Polski.
Matusiak: Byłem szantażowany...

Matusiak rozwiązał kontrakt z ostatnim zespołem Ekstraklasy i związał się umową z greckim Asterasem Tripolis. Zawodnik musiał długo walczyć z zarządem krakowskiego zespołu, by ten pozwolił mu odejść. Wcześniej wiceprezes klubu Jakub Tabisz mówił w wywiadach dla prasy, że gracz nie zagra w rundzie wiosennej w barwach Pasów, ale równocześnie działacze nie zamierzają na siłę rozstawać się z piłkarzem...

Okazuje się, że działacze Cracovii zalegają z wypłaceniem pensji i ten fakt łączą z odejściem Matusiaka. Piłkarz dostał ultimatum, że jeżeli chce związać się kontraktem z innym klubem musi zrzec się należnych mu pieniędzy. - W Cracovii byłem szantażowany przez wiceprezesa Jakuba Tabisza i mam na to dowody oraz świadków. Klub do dziś nie zapłacił mi za trzy miesiące. Wiceprezes powiedział, że albo zrzeknę się należnych mi kwot, albo zostanę odsunięty od zespołu i nie będę miał możliwości gry choćby w Młodej Ekstraklasie - mówi Przeglądowi Sportowemu Matusiak.

Piłkarz zdecydował się wnieść pozew do władz PZPN, oskarżając swój klub o niewypełnienie obowiązków kontraktowych. Jednakże, śledztwo, które wiąże się z różnymi procedurami, trwałoby kilka tygodni. Najlepszym rozwiązaniem dla piłkarza, było więc przystanie na warunki "zaproponowane" przez wiceprezesa Tabisza. - Wolałem zrezygnować z należnych mi pieniędzy, rozwiązać kontrakt i przenieść się do Grecji - mówi napastnik, który przywołuje szokujące przykłady z działalności klubu.

Trudne życie Przemysława Kuliga

- Łukasz Mierzejewski przez dwa tygodnie bezskutecznie próbował dostać się do Jakuba Tabisza, by załatwić niezbędną operację. Przemek Kulig jest przez nich niesamowicie męczony. Chłopak nie może grać, nie może trenować z pierwszą drużyną. Dobrze, że jest silny psychicznie, bo ktoś inny na jego miejscu już dawno popadłby w depresję. Tak nie można traktować ludzi. Polski Związek Piłki Nożnej powinien jak najszybciej zainteresować się sytuacją w tym klubie - przekonuje Matusiak.

Przemysław Kulig to piłkarz, który jeszcze niedawno był w Cracovii kluczową postacią zespołu. Sezon 2007/2008 był najlepszy w jego karierze, przez moment znajdował się w kręgu zainteresowań selekcjonera reprezentacji Polski. Kulig nie krył wiedzy na temat swojej wartości, uznawał się za jednego z najlepszych piłkarzy zespołu, śmiało patrzył w przyszłość.

- Kiedy przychodziłem do Cracovii, miałem zamiar stać się pierwszoplanową postacią zespołu. To mi się udało. Dobrą grą chcę spełnić swoje marzenia o reprezentacji Polski. Nie jestem na to za stary [Kulig miał wtedy 28 lat - przyp. red.]. Po treningach często zostawałem i ćwiczyłem strzały i wrzutki. Z drugiej strony Bóg nade mną czuwał, bo w polu karnym piłka mnie szukała - mówił po rozgrywkach 07/08, w których strzelił trzy gole, obrońca Cracovii.

Gdy mówił "Wchodzę po drabinie szczebel po szczeblu. Wszystko zależy od zaangażowania na treningach. Tylko słabi ludzi tłumaczą się przypadkiem lub szczęściem. Można utrzymać odpowiedni poziom i trzeba mieć marzenia" nie wiedział jakie zawirowania będąc czekać jego osobę już wkrótce. Szok był ogromny, bo z zawodnika, który gra pierwsze skrzypce, w moment stał się persona non grata klubu. A wszystko przez groźną kontuzję kolana...

W październiku 2010 roku obrońca Cracovii uważał, że mógłby trenować z drużyną Młodej Ekstraklasy, ale klub nie chciał się na to zgodzić. Cracovia przysłała lekarskie zaświadczenie z datą 4 października ubiegłego roku, w którym dr Mariusz Smolik (wykonał zabieg rekonstrukcji więzadeł) napisał, że Kulig ma "obecnie brak zdolności do pełnych obciążeń"

- Jeżeli zawodnik ma inne zaświadczenia lub wyniki konsultacji, to niech je przedstawi - mówił Przemysław Urbański, rzecznik prasowy Cracovii.

Kulig narzekał też, że klub wyznaczył mu godziny. - Dzieje się tak, gdyż jego ćwiczenia indywidualne uzależnione są od godzin, kiedy siłownia jest wolna. Po wykonaniu ćwiczeń, które z pewnością nie zajmują ośmiu godzin, jest wolny, a tylko jego inwencją jest bieganie dookoła boiska - dodaje Urbański.

Lenczyk przestrzegał przed Tabiszem...

- Cracovia to klub, który dobrze wygląda tylko z zewnątrz. Ale w środku dzieją się niesamowite rzeczy - mówi Matusiak, który szczególnie niemiło wspomina współpracę z wiceprezesem Tabiszem.

- To człowiek bez honoru. W Cracovii nie ma ani jednej osoby, która powiedziałaby o nim choćby jedno dobre zdanie. I to wliczając wszystkich pracowników klubu. Już Orest Lenczyk mówił prezesowi Januszowi Filipiakowi, by pozbył się tego człowieka. Ale obawiam się, że prezes dobrze wie co się dzieje w Cracovii - dodaje Matusiak, który liczy, że sprawą zajmą się odpowiednie instytucje.

 - Czas, by ktoś dobrze przyjrzał się sytuacji w Cracovii. Jeśli prezes Filipiak chce, by ten klub odnosił sukces, musi wiele się zmienić. Choć teraz, nie mam już pewności czy w tym wszystkim naprawdę chodzi o sukces Cracovii. A szkoda, bo jest to klub, który zasługuje na coś więcej niż obecnie - dodaje Matusiak.

Warto dodać, że po zakończeniu sezonu 2009/10 Lenczyk rozstał się z Cracovią za porozumieniem stron.

Cracovia a sprawa Drumlaka

W 2007 roku piłkarski świat usłyszał, że działacze Cracovii mają dość Pawła Drumlaka, z którym zarząd chce rozwiązać kontrakt w trybie natychmiastowym. Klub decyzję argumentował publicznym i prywatnym zachowaniem Drumlaka, które szkodziło wizerunkowi klubu. Zawodnikowi zarzucono udzielanie informacji osobom trzecim o sprawach będących wewnętrzną sprawą klubu, a także rozpowszechnianie w wypowiedziach prasowych nieprawdziwych informacji o Cracovii.

- Szczególnie naganne było zachowanie zawodnika podczas ostatniego treningu noworocznego, podczas którego piłkarz publicznie kwestionował decyzje sztabu szkoleniowego oraz przeszkadzał w prowadzeniu zajęć treningowych - napisano w specjalnym komunikacie.

Cracovia wkrótce ogłosiła, że Paweł Drumlak (kontrakt ważny do grudnia 2008 r.) jest piłkarzem do wzięcia za darmo. W trakcie rundy zawodnik został przesunięty do zespołu rezerw bez możliwości powrotu do pierwszej drużyny. W przerwie zimowej przyszła oferta z litewskiego Żalgirisu Wilno. Drumlak został tam zaproszony na testy, zdobył gola w sparingu, na kolejne testy poprosił go tym razem FBK Kowno. Gdy wydawało się, że niechciany w Krakowie piłkarz wreszcie znajdzie sobie klub, został - jak twierdzi - wezwany do Cracovii w trybie natychmiastowym...

- Bez komentarza - mówił zażenowany piłkarz. Drumlak W kwietniu 2007 roku kontrakt gracza został rozwiązany. Wtedy dopiero rozgorzała prawdziwa afera.

Wydział Gier PZPN uznał, że Cracovia złamała zasady kontraktu i rozwiązał umowę, która miała obowiązywać do końca 2009 roku. Janusz Filipiak i pozostali członkowie zarządu "Pasów" Jakub Tabisz oraz Rafał Wysocki zostali zatrzymani w związku z traktowaniem Pawła Drumlaka. Profesorowi postawiono zarzuty pomocnictwa w antydatowaniu kontraktu gracza oraz działania na jego szkodę poprzez naruszanie praw pracowniczych. Sąd uznał jednak, że zatrzymania dokonano bezpodstawnie. 30 czerwca 2009 roku sprawę umorzono, a Tabisz i Wysocki otrzymali odszkodowanie.

Utytułowany Holender Kew Jaliens zagra w Wiśle? »
3