Sport.pl

Marcin Krzywicki: Mecz raz na sto lat

Dwa lata temu miał propozycję z Legii i Cracovii. - Wybrałem Kraków i nie mam niczego do udowodnienia działaczom ze stolicy - zapewnia najwyższy napastnik ekstraklasy.
Dwumetrowy piłkarz, który często jest krytykowany przez dziennikarzy i wyśmiewany przez kibiców, stał się bohaterem ostatniej drużyny ekstraklasy w meczu z GKS-em Bełchatów. Pojawił się na boisku w 85. minucie, miał udział przy dwóch bramkach, a jedną strzelił. - Koledzy wciąż żartują, że zagrałem pięć minut i trafiłem do jedenastki kolejki [Canal+ - przyp. red.], podczas gdy oni męczyli się całą rundę bez efektów - twierdzi Krzywicki.

24-letni napastnik najbardziej skorzystał z decyzji władz klubu o przesunięciu do Młodej Ekstraklasy Bartosza Ślusarskiego i Radosława Matusiaka. Choć trener Jurij Szatałow rozmawiał z prezesem Januszem Filipiakiem o przywróceniu do składu napastników na mecz z Legią, nic nie wskórał.

Wiele wskazuje na to, że zimą Cracovia będzie chciała rozwiązać kontrakty z liderami listy płac. Nie będzie to trudne w przypadku Matusiaka (umowa kończy się w czerwcu). Kontrakt Ślusarskiego wygasa dopiero w styczniu 2012 roku.

W klubie żyją sobotnim meczem z Legią. Trener Szatałow znów ma nie lada problem z zestawieniem ataku. Skorzysta z Saidiego Ntibazonkizy lub da szansę właśnie Krzywickiemu. Gdyby Polak wyszedł w pierwszym składzie, byłby to jego pierwszy mecz w jedenastce Cracovii od dwóch lat. Później był wypożyczany albo wchodził w końcówkach spotkań. W tym sezonie spędził na boisku tylko... 64 minuty. - Nie ma się co oszukiwać, następny taki występ jak z GKS-em może mi się udać za sto lat. Z Legią będę raczej odgrywał podobną rolę jak w ostatniej kolejce - uważa Krzywicki.

Dwa lata temu jako zawodnik Victorii Koronowo miał propozycję testów w warszawskim zespole. Nie doszło do nich, bo piłkarz pojechał na zgrupowanie reprezentacji do lat 21 i zagrał w meczach z Białorusią i Finlandią.

- Później przyszła propozycja z Cracovii, dogadałem się i do działaczy Legii nie mogę czuć smutku. Najwięcej do udowodnienia mam sobie, bo jesienne występy, a właściwie ich brak, dawały mi wiele do myślenia na temat przyszłości w klubie. Chcę udowodnić, że należy mi się miejsce w kadrze, mimo że działacze chcą kupować zawodników, którzy pomogą w walce o utrzymanie - zapewnia napastnik.