Ekstraklasa. Rafał Ulatowski: Każdy trener ma swoją Cracovię

PRZEGLĄD PRASY. Rafał Ulatowski były trener Cracovii w obszernym wywiadzie dla Przeglądu Sportowego opowiada o kulisach zwolnienia. Pozbawienie posady trenera w krakowskim klubie dało mu nauczkę. - Drugi raz nie dopuściłbym do podobnych upokorzeń - stwierdził szkoleniowiec.
Wszystkie akcje polskiej ligi na Ekstraklasa.tv »

Jeszcze przed przegranym 1:4 meczem Pucharu Polski Rafał Ulatowski wiedział, że nie utrzyma pracy w klubie przy Kałuży. 27 października prezes Cracovii Kraków Janusz Filipiak poinformował opinię publiczną, że spotkanie z Lechem Poznań będzie ostatnim, które poprowadzi łodzianin.

- Zrobiłem sobie listę i wypisałem, co mi nie wyszło w Cracovii. Stworzyłem dwa główne punkty: ogólne błędy w zarządzaniu i błędy w zarządzaniu drużyną.[...] Być może za dużo chciałem zrobić od razu. A trzeba było krok po kroku. Cieszyć się remisem, czasem zagrać za potrójną gardą. Zabrakło mi wyrachowania - ocenił swoją przygodę z krakowskim klubem Ulatowski.

Do końca rundy pozostały trzy kolejki. Do tej pory w 13 meczach Drużyna Pasów zdobyła zaledwie 5 punktów zwyciężając jedno i remisując dwa spotkania.

- Cały czas wierzyłem, że kryzys jest chwilowy, że znajdę klucz do głów chłopaków - powiedział Ulatowski - Nie znalazłem i o to mam do siebie największe pretensje - stwierdził były asystent Leo Benhakkera.

Na pytanie, czy nie lepiej było zrezygnować i odejść "z honorem", niż przegrywać mecze seriami i zostać zwolnionym trener odpowiedział: - Drugi raz nie dopuściłbym do podobnych upokorzeń. Pierwszy dzwon zabrzmiał w Warszawie po meczu z Legią. Powinienem się wtedy obudzić, poczuć, że coś wisi w powietrzu. Zagraliśmy dobry mecz i przegraliśmy.

W przełożonym, inauguracyjnym meczu sezonu ze stołecznym klubem Cracovia do 93 minuty remisowała 1:1. Marzenia o remisie rozwiał Maciej Iwański, który zdobył bramkę z rzutu wolnego w doliczonym czasie. Rzut wolny został podyktowany przez arbitra za grę na czas Marcina Cabaja . Na pomeczowej konferencji Ulatowskiemu puściły nerwy. Winę za porażkę zrzucił na sędziego.

- Wtedy nie wytrzymałem. Wchodzę do szatni i widzę uszkodzony staw skokowy, siniaki, płacz.[...] Być może chciałem zdjąć presję z chłopaków, by złość wszystkich skupiła się na mnie. Po minach dziennikarzy widziałem, że większość się ze mną zgadza. Wiem, że odbierali mnie jako złotego chłopca, a nagle zobaczyli krnąbrnego człowieka, któremu puściły nerwy - wspomina trener.

- Myślałem, że będę trenerem, który nigdy nie polegnie. Życie w młodym wieku ustawiło mnie do odpowiedniego szeregu. Każdy trener ma swoją Cracovię... - zakończył wywiad Rafał Ulatowski.

Stajemy się jedną grupą - Robert Maaskant