Sport.pl

Ekstraklasa. O trenerze, który nie wygrał ani nie przegrał

W piątek Jurij Szatałow prowadził trening Polonii Bytom. W niedzielę ćwiczył już z piłkarzami Cracovii. W sobotę jego stara drużyna pokonała nową.
- Na odprawie mówiłem, że przetrzymanie ataków gospodarzy w pierwszej połowie da nam szansę na zwycięstwo. Ten scenariusz się sprawdził. Teraz zastanawiam się, czy dobrze zrobiłem - żartował w niedzielę Szatałow.

Rzeczywiście, przez godzinę bezskutecznie atakowała Cracovia. Później do głosu doszli goście i w 73. min zwycięską bramkę strzelił Dariusz Jarecki. To dziewiąta porażka krakowian w sezonie.

W piątek Szatałow ćwiczył z Polonią, ale wieczorem nie wsiadł do autokaru, którym piłkarze jechali na zgrupowanie. Zamknął się w gabinecie z prezesem śląskiego klubu. Później nie chciał się przyznać, że porozumiał się z Cracovią. Negocjacje trwały jednak od kilku dni i Polonia miała w zanadrzu wyjście awaryjne. Już w piątek było jasne, że Ukraińca zastąpi Jan Urban. 48-letni trener, który od marca po zwolnieniu z Legii był bezrobotny, nie miał wygórowanych oczekiwań finansowych. - Zależało mu przede wszystkim na tym, by znów pracować w ekstraklasie - mówi osoba znająca sprawę.

Piłkarze Polonii byli zdziwieni, że w autokarze nie ma Szatałowa. O zmianie trenera dowiedzieli się w trakcie podróży na przedmeczowe zgrupowanie. - To był szok. Długo nie dowierzaliśmy, że Szatałow odchodzi - przyznaje Szymon Sawala, pomocnik Polonii. - Być może zwęszył szansę współpracy z klubem bardziej stabilnym. W pewnym sensie mu się nie dziwię. To, co mógł zrobić z Polonią, już zrobił. Widocznie stwierdził, że więcej się nie da.

- Nigdy nie spotkałem się z taką sytuacją, ale tłumaczę sobie, że był to zbieg okoliczności. Cracovia szukała trenera, postawiła na Szatałowa i akurat tak wyszło, że przed meczem z Polonią. Możemy tylko gdybać, czy podpowiadał Cracovii, gdzie są nasze słabe strony - dodaje Marcin Radzewicz. - Czy się z nami pożegnał? Nie, ale ma przyjechać i to zrobić, choć na razie nie wiemy kiedy.

Właśnie pieniądze, których brakuje w śląskim klubie, zdecydowały o odejściu Szatałowa. Krakowianie za wykupienie szkoleniowca zapłacili ponoć 150 tys. zł. - Działacze szukali ratunku dla budżetu. Czułem się zmęczony i podjąłem decyzję o opuszczeniu klubu - twierdzi Szatałow. - Nie chciałem podejmować decyzji przed meczem, ale działacze klubów doszli do porozumienia. Nakłaniali mnie, bym w sobotę prowadził którąś z drużyn. Odmówiłem i postawiłem warunek, że nie będę brał udziału w bezpośredniej konfrontacji ani po jednej, ani po drugiej stronie.

Szatałow mecz oglądał z trybun razem z Jakubem Tabiszem, wiceprezesem klubu z Krakowa. - Wszystko było załatwione fair. Trener zdążyłby poprowadzić zespół w tym meczu, ale nie chcieliśmy, by do tego doszło ze względów etycznych - twierdzi Tabisz.

Rosjanin z polskim i ukraińskim paszportem przejmuje Cracovię w bardzo trudnej sytuacji. Po 11. kolejkach zespół ma zaledwie cztery punkty. W XXI wieku tylko Świt Nowy Dwór Maz. był w takiej sytuacji. Do utrzymania zabrakło mu trzech punktów.

- Trener znalazł się w trudnej sytuacji. Drużyna jest psychicznie zdołowana, piłkarzom brakuje pewności siebie - uważa Radzewicz.

Więcej o: