Sport.pl

Bez kapitana Cracovii może być trudniej

Krakowianie podejmują w niedzielę Ruch Chorzów (godz. 15). Kontuzja Arkadiusza Radomskiego może pokrzyżować plany rewanżu trenerowi Rafałowi Ulatowskiemu i jego piłkarzom
W ubiegłym sezonie szkoleniowiec, wówczas GKS-u Bełchatów, toczył z chorzowianami walkę o trzecie miejsce w ekstraklasie. Ostatecznie to podopieczni Waldemara Fornalika poznali smak europejskich pucharów.

Minęło kilka miesięcy, a dwaj szkoleniowcy spotykają się w zupełnie innych okolicznościach, na samym dole tabeli. - To dla mnie forma rewanżu. Mimo straty Andrzeja Niedzielana i Artura Sobiecha Ruch wciąż gra solidny, wręcz wyrachowany futbol - przyznaje Ulatowski.

Na jedynym treningu na nowym stadionie przed meczem z Ruchem szkoleniowiec Cracovii miał jednak zatroskaną minę. W zajęciach nie wziął udziału Arkadiusz Radomski, który narzeka na uraz mięśnia dwugłowego. Ostateczna decyzja o jego występie zapadnie w sobotę po konsultacjach z lekarzami.

33-letni kapitan to jeden z dwójki piłkarzy, którzy w tym sezonie nie opuścili ani minuty. Pod jego nieobecność Ulatowski będzie musiał postawić na lekko cofniętego Mateusza Klicha, choć w grę wchodzą jeszcze przekwalifikowanie Piotra Polczaka lub szansa dla 21-letniego Wojciecha Łuczaka (16 minut w ekstraklasie w tym sezonie).

Ulatowski: - Mam problem w środku pola. Klich to nie jest piłkarz, który będzie robić wślizgi "powyżej kolan", lubi mieć piłkę przy nodze i rozgrywać. Inna sprawa, że strategia głębokiej defensywy nigdy nie przynosiła skutków, dlatego będziemy chcieli zaatakować rywala.

Ruch, choć latem został osłabiony, potrafił wygrać z Wisłą i Legią. Fornalik stawia przede wszystkim na grę wysokim pressingiem, który nie pozwolił rozwinąć skrzydeł ani krakowianom, ani warszawianom. Duża w tym zasługa tercetu defensywnych pomocników: Gabora Straki, Marcina Malinowskiego i Michała Pulkowskiego.

Z trójką twardych chorzowian będą musieli zmierzyć się najprawdopodobniej słabo zbudowani i preferujący techniczny futbol Aleksandr Suworow i Klich, a także waleczny Sławomir Szeliga, który byłby jedynym nominalnym defensywnym pomocnikiem.

Ten ostatni pamięta, jak skończyła się przegrana walka w środku pola w wiosennym meczu krakowian z Ruchem. - Przegraliśmy 1:4. Zrobimy wszystko, by nie doszło do powtórki. Niedzielny mecz też będzie się opierał na twardej walce, bo trzy punkty są na wagę złota - podkreśla Szeliga.

Cracovia wygrała z Ruchem tylko raz po awansie do ekstraklasy, ale w tym sezonie Ruch nie zdobył na wyjazdach nawet punktu. Spotkanie z chorzowianami to też generalny sprawdzian dla systemu bezpieczeństwa na stadionie przy Kałuży. Na mecz przyjedzie grupa 750 chorzowskich fanów (bilety rozeszły się w jeden dzień).