Mróz na boisku, przyjaźń w sercu

24-letni Djordje Rakić ma na koncie występy w Serie A i lidze austriackiej, ale zabłysnął dopiero w Monachium. W poprzedniej rundzie był wypożyczony do TSV, latem Niemcy definitywnie wykupili go z Red Bull Salzburg. W 21 meczach 2. Bundesligi strzelił siedem bramek i stał się idolem kibiców
Szymon Opryszek: Nie pokonał Pan bramkarza Cracovii. W 2. Bundeslidze łatwiej o gole?

Djordje Rakić: Było kilka okazji, ale brakowało szczęścia. Cracovia zagrała mądrze taktycznie, nie dawała nam się rozpędzić skrzydłami. Przyjechaliśmy do Krakowa bez kilku podstawowych graczy. Ich nieobecność było czuć, zwłaszcza w drugiej połowie.

Wynik pokazuje, że Cracovia mogłaby grać z powodzeniem w 2. Bundeslidze.

- Pewnie tak, ale takie rzeczy trudno oceniać. Mecze towarzyskie różnią się od tych ligowych. Dziś zagraliśmy bardzo przyjaźnie i może dlatego przegraliśmy. Brakowało nam dynamicznych akcji, może to wina pogody. Momentami czułem się, jakbym grał na 15-stopniowym mrozie.

W środku obrony Cracovii wystąpił Milosz Kosanović, Pański rodak.

- Przed rozpoczęciem meczu zdążyliśmy porozmawiać o kraju i naszej lidze, ale po pierwszym gwizdku nie było już sentymentów (śmiech). Milosz ma dopiero 20 lat i jest rezerwowym. W Cracovii traktują go jak inwestycję w przyszłość, i bardzo dobrze, bo ma "papiery na granie". Dowody? Wracam do Monachium bez gola na koncie. Czy spotkamy się kiedyś w reprezentacji Serbii? Oby.

Trener Maurer wyglądał po porażce tak, jakby skończył się świat.

- Nasz szkoleniowiec nienawidzi przegrywać. Jest zły nawet po błędach podczas gierek treningowych. To typowo niemieckie, zdążyłem się do tego przyzwyczaić. Trener ma rację, bo przegraliśmy ważny mecz dla naszego sponsora.

Filipiak więcej pieniędzy przeznacza dla Cracovii, więc powinien być usatysfakcjonowany ze zwycięstwa gospodarzy.

- Dla sponsora najlepszym wynikiem byłby chyba remis (śmiech).

Gra Pan na fortepianie i gitarze, więc kulturalny Kraków chyba Pana nie zawiódł.

- Niestety, nie udało się odwiedzić żadnego piano baru, który pan polecał. Mam nadzieję, że to nie ostatnia wizyta w Krakowie, bo bardzo mi się tu podobało. Jeśli nie wrócę tu z TSV, to przyjadę kiedyś na wakacje.