Sport.pl

Sędzia meczu Legia - Cracovia: Już w przerwie ostrzegałem Cabaja

- Gdybym nie zareagował na opóźnianie gry przez Marcina Cabaja, to wszystko rozeszłoby się po kościach. Ale wtedy byłbym jedynym przegranym tego meczu - mówi Daniel Stefański, który w meczu Legii z Cracovią podjął kontrowersyjną decyzję
W doliczonym czasie przy stanie 1:1 arbiter podbiegł do trzymającego piłkę bramkarza Cracovii i podyktował rzut wolny pośredni, którego na bramkę zamienił Maciej Iwański. - Czy widzieliście kiedykolwiek, by sędzia podjął taką decyzję w ostatniej minucie meczu? - pieklił się Rafał Ulatowski, trener krakowian.



Rozmowa z Danielem Stefańskim*

sędzią meczu Legia - Cracovia

Szymon Opryszek: Dziś także podyktowałby Pan rzut wolny za zachowanie Cabaja?

Daniel Stefański: Oczywiście. Nie muszę oglądać powtórek, by być pewnym. Z formalnego punktu widzenia decyzja była sprawiedliwa. W ciągu 90 minut spotkania Cabaj został kilkakrotnie ostrzeżony. Przed wyjściem na drugą połowę powiedziałem mu, że za opóźnianie gry grozi mu kara. Wówczas spytał, czy w momencie, gdy piłka wypadnie poza boisko, to ma po nią biec, czy może iść. To dziwne pytanie na tym poziomie rozgrywek.

W ciągu meczu Cabaj osiem razy trzymał piłkę ponad sześć sekund.

- To kwestia interpretacji. W 94. minucie najpierw upadł z piłką, leżał, wstał, włożył piłkę między nogi, potem podciągał getry. Naliczyłem 13 sekund opóźnienia. Pojawiają się głosy, że powinienem sędziować z duchem gry. Gdybym jednak nie odgwizdał rzutu wolnego w momencie, gdy ktoś kradnie czas, to czy wówczas działałbym zgodnie z tym samym duchem wobec Legii? Miałem sprzyjać jednemu zespołowi, bo był bliski wywiezienia remisu?

Jednak w 85. minucie przy stanie 1:1 Marijan Antolović też trzymał za długo piłkę.

- Nie odnotowałem takiego zdarzenia. Bramkarz Legii nie miał interesu, by grać na czas. W przeciwieństwie do Cabaja, który już w pierwszej połowie robił wszystko, by opóźnić grę. Nie mogę być odpowiedzialny za to, co robi bramkarz. Gdyby Cabaj kilka sekund wcześniej wykopał piłkę, wówczas nie byłoby problemu. Zresztą obu bramkarzy potraktowałem tak samo, czyli żółtą kartką, gdy wybiegali z pola karnego. Antolović pomagał wstawać Dudzicowi, a Cabaj przemierzył pół boiska, by wziąć udział w utarczkach.

Ale dlaczego kara należała mu się akurat w 94. minucie, skoro podpadał Panu już wcześniej?

- Cracovia starała się opóźniać grę, piłkarze raz po raz padali na boisko. Nie mogłem ocenić, czy rzeczywiście są kontuzjowani, czy też udają. Jednak w przypadku Cabaja zastosowałem gradację: dostał ostrzeżenie, pośpieszałem go, a on zachował się nieodpowiedzialnie akurat w doliczonym czasie gry. To była krytyczna sytuacja, nie miałem innego wyboru. Musiałem go ukarać.

Gdyby sędziowie byli formalistami, często za same przekleństwa mogliby wykartkować dany zespół. A co z ludzkim spojrzeniem na sprawę?

- Gdybym nie odgwizdał przewinienia, wróciłbym do domu i miał wyrzuty sumienia, że nie zachowałem się rzetelnie. Co powiedziałby wówczas obserwator meczu? Czuję się uczciwie, nie mam sobie nic do zarzucenia.

Wyrasta Pan na pioniera w stosowaniu rzadko używanego przepisu.

- To żadne nowe prawo. Zapis o sześciu sekundach został stworzony, by sędziowie walczyli z grą na czas. Mam nadzieję, że inni arbitrzy nie będą wahali się stać na straży jakości gry. Przecież kibice przychodzą oglądać piłkę, a nie cwaniackie zachowania. Marnotrawienie czasu nie jest esencją futbolu, dlatego potrzeba konsekwencji sędziów. Dla jednych to może aptekarstwo, dla mnie sprawiedliwa decyzja.

Zawodnicy Cracovii żalili się, że przy rzucie wolnym Ivica Vrdoljak ledwie poruszył piłkę, którą następnie uderzył Iwański.

- To temat zastępczy. Przepis o tym, że piłka musi pokonać drogę równą swojemu obwodowi był aktualny 10 lat temu. Dziś wystarczy poruszenie piłki, co miało miejsce w tej sytuacji.

Jak Pan zareagował na krytykę z ust trenera Rafała Ulatowskiego?

- Mogę zrozumieć rozżalenie szkoleniowca, bo był pod wpływem emocji. Miał swój cel, którego nie udało mu się zrealizować. Wszystko musi mieć swoje granice. Nie widziałem nagrania z konferencji prasowej, ale słyszałem, że padły ostre słowa. Jeżeli to były groźby karalne, to sytuacja jest totalnie nieakceptowalna i wówczas rozważę, co z tym zrobić.



* urodzony w 1977 w Bydgoszczy. W ekstraklasie sędziował 13 meczów, w poprzednim sezonie prowadził mecz Polonii Warszawa z Cracovią (0:1).