Ekstraklasa. Arkadiusz Radomski: Saidi to perełka

- Ntibazonkiza ma wszelkie predyspozycje, by stać się gwiazdą ekstraklasy: jest wszechstronny, gra widowiskowo, wycenia się go na 2 mln euro - zapewnia Arkadiusz Radomski, który grał z nowym napastnikiem Cracovii w holenderskim NEC Nijmegen
Reprezentant Burundi dostał pozwolenie na pracę w Polsce, ale wyjechał do Afryki załatwiać formalności. Do Cracovii dołączy na zgrupowaniu w Zupthen. Według holenderskich mediów krakowianie zapłacili za niego ok. 800 tys. euro.

Na obóz pojedzie 25 piłkarzy (zabraknie kontuzjowanych Radosława Matusiaka i Łukasza Mierzejewskiego), więc podopieczni Rafała Ulatowskiego mają dziś ostatnią okazje, by przekonać do siebie szkoleniowca. Cracovia rozegra dwa sparingi: z GKS-em Katowice (godz. 11, na wyjeździe) i Górnikiem Łęczna (godz. 17, przy Wielickiej).

- Zagramy w równorzędnych składach. Być może będę musiał zrezygnować z dwóch, trzech piłkarzy. Do Holandii pojadą najlepsi - podkreśla Ulatowski.



Rozmowa z Arkadiuszem Radomskim

pomocnikiem Cracovii

Szymon Opryszek: Ntibazonkiza to hit transferowy klubu?

Arkadiusz Radomski: - Oczywiście. To młody i utalentowany zawodnik, który wyrobił sobie markę w trudnej lidze holenderskiej. Niewielu jest tak wszechstronnych piłkarzy ofensywnych w polskiej ekstraklasie. Ma świetny drybling w pełnym biegu, potrafił wiązać nogi obrońcom uznanych klubów jak choćby Ajax, Feyenoord czy AZ Alkmaar. Z jego twarzy nigdy nie schodzi uśmiech.

W Cracovii będzie grał chyba jako lewoskrzydłowy.

- Jego atutem jest wszechstronność. W NEC grał po obydwu stronach boiska, częściej z lewej. Zdarzało mu się występować w roli klasycznego snajpera. Radził sobie na każdej pozycji w ofensywie. To perełka, która ma potencjał na gwiazdę ekstraklasy. Nie wiem do którego skrzydłowego mógłbym porównać, ale gra widowiskowo. Kibice lubią tego typu piłkarzy.

Ulatowski żartował, że skoro piłkarz ma pozwolenie na pracę w Polsce, to Ajax nie wyrwie go już Cracovii.

- Słowa trenera tylko brzmiały jak żart. Wiosną Ntibazonkiza zagrał świetny mecz przeciwko Ajaxowi, strzelił bramkę, popisał się kilkoma rajdami, obrońcy rywali z trudem sobie z nim radzili. Nie wiem, czy działacze klubu z Amsterdamu złożyli mu ofertę, ale pewnie był w kręgu ich zainteresowań. Propozycja z Cracovia była konkretna, ale nie jedyna. Opowiadał mi też o zapytaniach choćby z ligi rosyjskiej.

Trudno było go przekonać do gry w Polsce?

- Saidi to inteligentny chłopak. Przekonywałem go, że w Krakowie buduje się nowa, ambitna drużyna, wyrasta piękny stadion. Jak widać poskutkowało. To nie są puste słowa, bo z treningu na trening nasza gra wygląda coraz lepiej. Wierzę, że Cracovia jest w stanie powalczyć o wyższe cele niż ostatnio. Z polskiej ligi da się wybić na Zachód.

Czyli Pana zdaniem działacze zrobili złoty interes?

- Ntibazonkiza nie zagrał jeszcze żadnego meczu, więc trudno to oceniać. Skoro przy jego nazwisku widnieje kwota 2 mln euro to nie jest to anonimowy gość, a porządny piłkarz. Nie wiem, jak dużo zapłaciła Cracovia, ale raczej nie kwotę tego rzędu. Holenderskich klubów nie było stać na odkupienie go od NEC, a w Nijmegen mają wielkie problemy finansowe. Działacze oszczędzają na kontraktach, liczy się dla nich każdy grosz, więc kluby szybko ubiły interes.

Czemu wyróżniający się zawodnik Eredivisie rezygnuje z gry w tej lidze?

- Saidi chciał zmienić otoczenie, bo miał problemy z wizami pobytowymi dla rodziny. Przepisy w Holandii dotyczące emigrantów są rygorystyczne.

Rozmawiałem z jego byłym menedżerem, który na wieść o Saidim stwierdził: "nigdy więcej żadnej współpracy".

- Pewnie był rozczarowany, bo nie przedłużył z nim umowy. Trudno mi komentować słowa agenta, bo nigdy się na Saidim nie zawiodłem.

W ubiegłym roku głośno było o jego proteście, wyjeździe z klubu i kłótniach z działaczami.

- Nie wszystko w holenderskiej prasie było prawdą. Znam tą historię, ale wolałbym o niej nie opowiadać.

Poza Panem i Ntibazonkizą Holandię na Polskę zamienili choćby Andrzej Niedzielan czy Joel Tschibamba. Czy to nie zaskakujące zjawisko?

- Mi zależało na powrocie do ojczyzny. Inna sprawa, że Holandia odczuła recesję, a polska liga nie jest już zaściankiem jak kilkanaście lat temu. Kluby stać na wyższe kontrakty. Oby zawodnicy z doświadczeniem w Eredivisie wnieśli coś ciekawego do naszej piłki.