Trener Rafał Ulatowski błędy widzi, ale nie płacze

Jak senne koszmary wracają wpadki w polu karnym piłkarzy Cracovii, które tak często popełniali w dwóch ostatnich sezonach. Cztery z pięciu ostatnich bramek w sparingach stracili w stałych fragmentach
Podopieczni trenera Rafała Ulatowskiego przegrali 2:3 w sparingu z II-ligowym Zniczem Pruszków. Szkoleniowiec testował nowe warianty taktyczne. Próbował m.in. Arkadiusza Barana na pozycji stopera, Wojciecha Łuczaka w roli rozgrywającego. Milosza Kosanovicia wystawił na lewej obronie, a zadaniem Serba było podłączanie się do akcji ofensywnych.

- Obóz musi mi dać odpowiedzi na różne pytania, także te dotyczące gry zawodników na niestandardowych dla nich pozycjach czy też ich zachowań w trakcie meczów, które źle się układają - podkreśla Ulatowski. - Szybko wychodzą niektóre problemy, nad którymi musimy pracować, jak np. koncentracja. To niewybaczalne, by trzy bramki stracić po stałych fragmentach gry.

Brak skupienia w polu karnym podczas rzutów wolnych i rożnych wykonywanych przez rywali był już problemem za czasów poprzednich szkoleniowców. Artur Płatek urządzał specjalne odprawy po głupio straconych bramkach, Orest Lenczyk organizował ćwiczenia dla stoperów, a nawet instruował napastników, jak zachowywać się we własnym polu karnym.

W czterech sparingach krakowianie stracili pięć bramek, a cztery (trzy ze Zniczem i jedna z Zagłębiem Sosnowiec) po dośrodkowaniach. - Nie nauczę piłkarzy koncentracji w dwa dni, potrzebne są miesiące pracy i litry wylanego potu. Czeka nas ogrom pracy - podkreśla trener.

Dużo obowiązków ma też Filip Surma, w sztabie szkoleniowym odpowiedzialny za pracę z zawodnikami wracającymi po urazach. W gronie kontuzjowanych są potencjalni liderzy drużyny, jak Radosław Matusiak, Michał Goliński i Mateusz Klich. Całej trójki zabrakło podczas sparingu ze Zniczem. O ile pomocnicy wrócą do zajęć w następnym tygodniu, o tyle napastnik przez najbliższe trzy tygodnie będzie trenował indywidualnie, a klub sprowadził dla niego specjalną maskę, która chroni złamany nos.

- Nie mogę płakać z powodu kontuzji, choć rzeczywiście trochę psują pracę. W drużynie jest 25 zawodników. Wszyscy muszą być przygotowani, bo w trakcie sezonu mogą przydarzyć się urazy czy kartki i wówczas zmiennicy będą wskakiwać do pierwszego składu - przyznaje Ulatowski.

Cracovia zgrupowanie zakończy sparingiem z Górnikiem Polkowice (godz. 11). Zdaniem Ulatowskiego do końca obozu nie dołączy żaden zawodnik, choć trwają negocjacje w sprawie pozyskania stopera i lewoskrzydłowego.