Sport.pl

Na Lechię Gdańsk Cracovia bez ciężarów i lambady

Cracovia przygotowuje się wyrównania rachunków z Lechią Gdańsk. Bramkarze są zmotywowani jak nigdy, ale trenerowi Orestowi Lenczykowi zaczyna brakować napastników
W spisie 50 najwyższych porażek Cracovii (za Wikipasy.pl) w historii sierpniowa przegrana 2:6 z Lechią Gdańsk zajmuje 20. pozycję. To także pierwsza pod względem straconych goli porażka od 26 lat (w 1983 roku krakowianie przegrali 0:7 z Widzewem) oraz największa wpadka u siebie w ostatnim półwieczu.

Podopieczni ówczesnego trenera Artura Płatka zapisali się więc w historii. - Nie wracam do tego meczu, nigdy wcześniej ani później nie straciłem tylu bramek. W tamtym feralnym tygodniu popełniliśmy jeden błąd podczas przygotowań. Wyszliśmy na boisko jak ciężarowcy, zabrakło świeżości - uśmiecha się Marcin Cabaj, bramkarz Cracovii.

Jednak już pod skrzydłami trenera Lenczyka bramkarz wrócił do dobrej dyspozycji. Tyle samo goli, ile jednego dnia w Sosnowcu puścił w sumie w kolejnych ośmiu spotkaniach ekstraklasy. W międzyczasie grającym trenerem bramkarzy Cracovii został Sławomir Olszewski. Ale i jemu przydarzały się podobne wpadki.

- Grał swego czasu w Szczecinie, w drużynie, którą można nazwać "Lambada". Przegrali 0:9 [z Górnikiem Zabrze w 2003 roku - przyp. red.]. Oglądałem ten mecz i żałowałem, że Sławek musiał wystąpić w bramce. Miał przed sobą trzydziestu Brazylijczyków. Brak słów, by opisać ich grę obronną - śmieje się Cabaj.

Większe bramkarskie sławy niż Cabaj czy Olszewski posmakowały w Cracovii podobnej goryczy: zdobywca Pucharu Polski z Wisłą Henryk Stroniarz (0:9 z Górnikiem Zabrze w 1962 roku), dwukrotny mistrz Polski Jerzy Otfinowski (1:7 z Wartą Poznań, 1931) czy Leopold Michno (0:6 z Polonią Bydgoszcz, 1959).

Rezerwowy Łukasz Merda nie ma wątpliwości, że każdy bramkarz musi w swojej karierze przeżyć choć jeden taki mecz. - Czasami rywal strzela i po każdym uderzeniu pada gol. Jednak bramkarze to zwykle indywidualiści. Czasami bardziej boli głupi błąd i stracona bramka w beznadziejnych okolicznościach niż wysoka porażka - zapewnia.

Bramkarze Cracovii są optymistami przed wyjazdem do Gdańska. Zresztą Lechia po wysokiej wygranej z krakowianami obniżyła loty i strzela średnio 0,6 bramki na mecz (w następnych 14 kolejkach).

- Nie zagłębiam się w statystyki, nie interesuje mnie również, z jakich pozycji strzelają gdańszczanie. Wiem tylko, ile bramek wbili mi. Ostatnio moim problemem jest to, że gram częściej nogami, niż łapię piłki, niczym libero. Bramkarz, który nie ma wiele do roboty, nie jest skoncentrowany - przekonuje Cabaj.

Podczas środowego treningu Lenczyk nie miał problemu z bramkarzami, ale za to z napastnikami. Występ kontuzjowanego Radosława Matusiaka w Gdańsku stoi pod dużym znakiem zapytania (problemy z mięśniem przywodziciela). Na urazy narzekają też Tomasz Moskała, Jakub Grzegorzewski i Kamil Witkowski. Podczas treningu kolegów wspierał Bartosz Ślusarski, ale on do gry wróci najwcześniej w lutym. Dlatego też podczas zajęć w roli wysuniętego napastnika występował Mariusz Sacha, nominalny skrzydłowy, ale w tym sezonie najlepszy strzelec Cracovii.