Plany prezesa Cracovii: Cichy Kącik znów ożyje

Budowa centrum rekreacyjno-sportowego jest jednym ze składników budowania wielkiej Cracovii. Janusz Filipiak, prezes klubu, na pełnowymiarowe boisko z kameralnymi trybunami, korty i część parkową w okolicach Cichego Kącika chce przeznaczyć 30 mln zł
Inwestycja ma być zrealizowana przy współpracy z miastem, które jest większościowym udziałowcem Cracovii. Projekt właśnie wpłynął do magistratu. Władzom Cracovii marzy się stworzenie wielkiego zespołu. Zimą prezes Filipiak zamierza przystąpić do transferowej ofensywy, a swoim podopiecznym chciałby zapewnić warunki do profesjonalnego treningu. W ostatnich kilku miesiącach w klubie nie brakowało wpadek organizacyjnych: hokeiści jeździli 80 kilometrów na lodowisko do Tychów, piłkarzom zdarzyło się ćwiczyć na korytarzu budynku przy ul. Wielickiej.

Filipiak potwierdza, że w planach ma dwutorowy rozwój Cracovii. - Myślę bowiem zarówno o sportowej stronie zespołu, jak i o infrastrukturze. Złożyliśmy propozycję miastu, że zainwestujemy 30 mln zł w rewitalizację Cichego Kącika, gdzie tuż obok obiektu Wisły mamy cztery hektary - zdradza prezes klubu.

Na zaniedbanych teraz terenach powstałoby centrum rekreacyjno-sportowe z kortami oraz pełnowymiarowym boiskiem do piłki nożnej. - Czekamy na zgodę miasta, które jest też udziałowcem klubu. Mam nadzieję, że nie będzie z tym problemu, bo chaszcze straszą tam od lat. To będzie znaczący krok w budowaniu Cracovii - dodaje Filipiak.

W mieście propozycja spotkała się z entuzjazmem urzędników, ale wciąż nie została przedstawiona prezydentowi Jackowi Majchrowskiemu. To on podejmie decyzję o ewentualnej realizacji pomysłu. Można się spodziewać, że przed zbliżającymi się wyborami Majchrowski nie będzie blokował inicjatywy, a wręcz przyśpieszy jej realizację. Tak było z centrum tenisowym rodziny Radwańskich (najlepsze polskie zawodniczki zainwestują 10 mln zł w swój klub w zamian za grunty w centrum Krakowa).

- To wstyd, by w tak ładnej lokalizacji wciąż istniały niezagospodarowane tereny. Pomysł jest całkiem dobry, jesteśmy zainteresowani jego realizacją jako współinwestor. Jednak o konkretach będzie można mówić, gdy propozycja zostanie przedstawiona prezydentowi. Wtedy sprawa powinna nabrać rozpędu - potwierdza Krzysztof Kowal, dyrektor Zarządu Infrastruktury Sportowej w Krakowie.

Jeśli dojdzie do współpracy miasta z klubem, decydujący głos w tej sprawie będą mieli jednak radni. - Żal patrzeć na to, co stało się z tamtejszymi terenami. Pomysł jest dobry. Pytanie tylko, na czym miałby polegać udział miasta? Jeśli trzeba byłoby wysupłać z budżetu pieniądze, to moim zdaniem będzie to możliwe najwcześniej w 2011 roku - twierdzi Paweł Bystrowski, przewodniczący miejskiej komisji sportu.

Niebezpieczeństwem dla projektu Cracovii może okazać się bliskość obiektów Wisły, a przede wszystkim nienawiść między kibolami. Profesor Filipiak wierzy jednak, że zwycięży rozum: - Cywilizujmy się, mieszkamy w jednym mieście i musimy ze sobą żyć. Gdyby coś złego się działo, toby znaczyło, że już tu nie warto nic robić. To byłoby chore, jeśli bliskość Wisły przeszkadzałby w funkcjonowaniu np. kortów.

Kowal: - Od kilku lat powtarzam, że na całym świecie fani różnych klubów żyją obok siebie i nie mają z tym problemu. Trzeba iść w tym kierunku.