Remes Puchar Polski. Sto minut męki Legii z Cracovią

Dopiero w dziesiątej minucie pierwszej połowy dogrywki piłkarze Legii strzelili gola Cracovii, później dołożyli drugiego i zapewnili sobie grę w wiosennych ćwierćfinałach Remes Pucharu Polski. Zadebiutował 19-letni Jakub Kosecki
Celem drużyny Jana Urbana był awans i zadanie zostało wykonane. A że w kiepskim stylu? Mało kto pamięta dobre widowisko rozegrane w ostatnich tygodniach przy Łazienkowskiej. Nie dość że Legia gra słabo i niedokładnie, a niektórzy z jej zawodników prezentują poziom nieprzystający do oczekiwań klubu, to jeszcze na katastrofalnej murawie ciężko o polot i techniczne fajerwerki.

Urban gorzko o polskich ligowcach: 'oszukujemy się wszyscy'
Przed meczem z drużyną Oresta Lenczyka Legia była faworytem, ale sprawa awansu nie była oczywista. W tym sezonie traciła ligowe punkty głównie z zespołami z drugiej dziesiątki ligowej tabeli. Z 11. obecnie w tabeli Cracovią zremisowała w Warszawie 0:0.

Obaj trenerzy potraktowali spotkanie w PP jako okazję do sprawdzenia zawodników - na co dzień, czyli w lidze - nie mieszczących się w jedenastce. Orest Lenczyk zdecydowanie bardziej zmienił zespół. Ze zwycięskiego składu niedzielnych derbów z Wisłą zostało ledwie dwóch zawodników (Wasiluk, Derbich). Ten pierwszy jeszcze przed przerwą doznał kontuzji i został zmieniony przez Mierzejewskiego (grał z Wisłą). Gwiazdy Lenczyka - Matusiak, Sacha i Goliński - siedziały na ławce rezerwowych. Ten ostatni wszedł zaraz po przerwie, a Matusiak w 65. min. Bramkarza Cabaja w stolicy nie było. Obrońca Polczak pauzował za czerwoną kartkę.

Urban dał odpocząć Dicksonowi Choto i Maciejowi Iwańskiemu, nie narażał na kontuzję Bartłomieja Grzelaka - wszyscy są mu niezbędni na sobotni pojedynek z Bełchatowem. Mecz z drużyną Rafała Ulatowskiego, która wygrała siedem ostatnich spotkań, będzie najważniejszym sprawdzianem Legii w tej rundzie. Gra z Cracovią była przerywnikiem w ligowej pogoni za Wisłą Kraków, do której strata wynosi już tylko trzy punkty.

Legia grała słabo, ale była lepsza, przeważała i stwarzała okazje. Tyle że grała nieskutecznie. W pierwszej połowie nie wykorzystała szansy dwóch na jednego, w drugiej - czterech na dwóch. Za każdym razem legionista będący z piłką (Paluchowski, Szałachowski) zamiast do kolegi podawał w nogi obrońcy gości.

Goście mieli swoje okazje - przed przerwą Jan Mucha kapitalnie obronił strzał Cebuli. W piątek podobne uderzenie Łukasza Piątka dało Polonii Warszawa wyrównującego gola w derbach stolicy. W środę Słowak nie dał już sobie wrzucić piłki za kołnierz, efektowną paradą wybijając ją za bramkę. Po przerwie strzały Golińskiego, Kłusa i Matusiaka były niecelne. W 107. min ten ostatni strzelał z czterech metrów, ale kapitalnie obronił Mucha!

Siedem minut wcześniej pięknego gola z 25 m zdobył Sebastian Szałachowski. Trzy minuty przed końcem po jego strzale Maciej Rybus wbił piłkę do siatki z odległości nie większej niż metr.

Szkoleniowiec Legii dał szansę 17-letniemu Mateuszowi Żyro (drugi występ w pierwszym zespole) i o dwa lata starszemu Jakubowi Koseckiemu (debiut). Syn byłego, wybitnego reprezentanta Polski na samym początku dogrywki nie wykorzystał sytuacji sam na sam. Grał chaotycznie, ale legijnej młodzieży przynajmniej chciało się biegać i starać. Piłka seniorska to jednak nie występy w Młodej Ekstraklasie, ale w jakości gry zbyt dużej różnicy nie było.

Losowanie par ćwierćfinałowych 30 listopada.