Cały Kobylin idzie na Cracovię

Cracovia zagra dziś z czwartoligowym Piastem w Pucharze Polski. - Jesteśmy absolutnym faworytem - uważa trener Orest Lenczyk. Rewelacja rozgrywek chce jednak sprawić niespodziankę
Kobylin to niespełna trzytysięczne miasteczko w woj. wielkopolskim w połowie drogi między Wrocławiem a Poznaniem. Urodził się tam Piotr, profesor Uniwersytetu Krakowskiego, autor pierwszego polskiego podręcznika z 1541 roku. - Właśnie przygotowujemy publikację o Kobylinie z okazji 720. rocznicy nadania praw miejskich. Sukces piłkarzy przebił popularność podręcznika. Nagle malutka gmina znalazła się na ustach wszystkich Polaków i na pierwszych stronach gazet. Przyjechała do nas nawet telewizja - cieszy się Bernard Jasiński, burmistrz Kobylina.

Czwartoligowi piłkarze Piasta zostali obwołani lokalnymi bohaterami, choć w piłkę grają głównie dla pasji i niemal za darmo. Drużynę tworzą uczniowie, studenci, kilku robotników. - Nikt nie ma pensji, zawodnicy otrzymują tylko symboliczne premie - przyznaje Jan Lisiecki, prezes Piasta.

Sensacyjna wygrana 3:1 z Zagłębiem Lubin w pierwszej rundzie PP nie podziałała na zespół z Kobylina. W kolejnych czterech meczach 4. ligi tylko tracili punkty.

W klubie żyją jednak głównie pucharową potyczką. Na jednej z klubowych stron specjalny zegar odlicza sekundy do meczu z Cracovią. - To znana firma, z wielkimi tradycjami i nazwiskami. Nasze sukcesy? Pewnie wpływają na nasz marketingowy wizerunek, ale nie są przekładane na pieniądze. My tu żyjemy pasją do piłki - śmieje się prezes Lisiecki.

Klub jednak zarobi największe pieniądze w historii na biletach (wejściówki kosztują 5 zł). Na stadionie jest niespełna 1000 miejsc siedzących, ale organizatorzy liczą na nawet 4-tysięczną publikę.

- Rozmawiam z wieloma ludzi, w miasteczku wszyscy się przecież znają. Na mecz wybierają się tłumy, co ciekawe, także osoby, które nigdy w życiu nie widziały piłki na żywo - dodaje burmistrz Jasiński.

W Kobylinie szykują wielkie święto, a piłkarze Cracovii zrobią wszystko, by nie przerodziło się w krakowską stypę. Po dwóch remisach i porażce z Ruchem Chorzów nastroje w drużynie nie są najlepsze.

- Nie mogę wpadać w pesymizm, bo udzieliłby się zawodnikom - twierdzi trener Lenczyk. - Jedziemy do Kobylina, by awansować do kolejnej rundy. Jesteśmy absolutnym faworytem. Moi piłkarze mnie nie zawiodą, nasza porażka byłaby największą sensacją środy.

Szkoleniowiec nie lekceważy drużyny, która wyeliminowała już Czarnych Żagań, Lechię Zielona-Góra oraz Zagłębie. Do autokaru wsiadł najmocniejszy skład, szykowany również na sobotnie spotkanie ligowe z Jagiellonią Białystok.

- Celem pucharowej potyczki jest wygrana, więc muszę postawić na jakość. Eksperymenty i stawianie na młodzież nie wchodzą w grę. Młodzi zawodnicy grają co prawda ambitnie, ale z ich umiejętnościami może być różnie - dodaje Lenczyk, który nie będzie mógł skorzystać z usług chorego Łukasza Tupalskiego.

Początek meczu o godz. 16. Faworytem bukmacherów jest oczywiście Cracovia. Na ewentualnym zwycięstwie Piasta można zarobić od 6 do nawet 8,5 zł (za każdą postawioną złotówkę).