Lenczyk odmienił Cracovię: W 80 godzin do remisu na Legii

Trenerowi Orestowi Lenczykowi wystarczyły cztery rozmowy z piłkarzami, trzy treningi i wyjazd na dwudniowe zgrupowanie, by tak odczarować Cracovię, która tydzień temu dała sobie wbić sześć goli, że zatrzymała kandydata do mistrzostwa.\
Skórt meczu Legia - Cracovia »

67-letni szkoleniowiec objął zespół w środę o godz. 11. 80 godzin później Cracovię czekało spotkanie z Legią. Do drużyny przychodził w roli strażaka, bo zespół przegrał oba spotkania w tym sezonie, a tydzień temu skompromitował się u siebie z Lechią Gdańsk (2:6).

Lenczyk znakomicie sprawdza się w tej roli. W 2005 roku w pierwszym meczu jako trener GKS Bełchatów pokonał Polonię Warszawa. W ubiegłym sezonie objął Zagłębie Lubin i w debiucie też wygrał. Teraz działacze z Dolnego Śląska pewnie żałują, że nie dali mu podwyżki, jakiej zażądał (podobno 150 tys. euro rocznie). A remis na Łazienkowskiej można uznać za kolejny sukces Lenczyka. Cracovia nie zdobyła tam nawet punktu od 26 lat.

- Dużo rozmawiałem z piłkarzami. Przypomniałem im o prostych sprawach, ale bardzo istotnych, kiedy chodzi o wynik meczu - mówił Lenczyk.

Rozmowy dały efekt, bo przy Łazienkowskiej nie było spodziewanego przez kibiców Legii pogromu Cracovii. Wręcz przeciwnie, to goście mieli w pierwszej połowie lepsze sytuacje, ale Bartosz Ślusarski fatalnie pudłował.

Cud Cracovii: remis z Legią. 'Magiczne dotknięcie' Lenczyka?
Co oprócz rozmów zrobił szkoleniowiec? Przede wszystkim przywrócił do zespołu Arkadiusza Barana odsuniętego przez poprzedniego trenera Artura Płatka do Młodej Ekstraklasy. 30-letni pomocnik uporządkował grę defensywną zespołu, imponował spokojem, a po jego podaniach Cracovia miała najlepsze okazje. - Arek pokazał, że trener Płatek nie zna się na piłce - mówi osoba związana z klubem.

- Wywieźć z tak trudnego terenu jak na Łazienkowskiej remis to duża sztuka. Oby to było nasze przełamanie - uważa Baran. - Mądrze zagraliśmy z tyłu. Było widać, że w obronie stanowiliśmy drużynę. Wcześniej tego nie było. Byłem spragniony gry, ale nie zmierzałem nikomu nic udowadniać.

Szkoleniowiec nie tylko polega na sile przekonywania, ale doskonale zdaje sobie sprawę, że mimo remisu z Legią zespół potrzebuje wzmocnień. Chciał ściągnąć Radosława Matusiaka, ale po tym, gdy napastnik Widzewa został bohaterem derbów Łodzi, szanse na to bardzo zmalały. Z naszych informacji wynika, że Lenczyk chce namówić do gry w Cracovii Arkadiusza Radomskiego. Trener szuka środkowego obrońcy, który grałby w parze z Piotrem Polczakiem. 32-letni zawodnik od zakończenia poprzedniego sezonu nie ma klubu. - Zostało jeszcze trochę czasu do zamknięcia okna transferowego. Postaramy się kogoś znaleźć, ale nie pytajcie mnie o nazwiska - mówi Lenczyk

Remis Legii, wygrana Wisły - o 3. kolejce czytaj tutaj »